Ona:
mówiłam idę
tylko przekręcić klucz żurawi
z północy na północ
w
drodze powrotnej kupię
cukier i znaczki
jeszcze nie
wróciłam
w radiu dogorywa
refren piosenki o miłości
we mnie kawałek życia
nadgryziony
ustami
czasu
On:
mówiła idzie
tylko przekręcić klucz żurawi
z północy na północ
a
przebiegunowała cały mój świat
w radiu dogorywa
refren piosenki o miłości
w kociołku kolacja po
węgiersku
a na stoliku przy jednej świecy
wciąż
jeden zestaw sztućców
nadgryziony ustami
czasu
Ona:
nie wróciłam
jeszcze
lecę jak ćma w
siną dal
ktoś zgasił
wszystkie lampy
On:
zgubiwszy się w
ciemności
kryształkami cukru
znaczyła pokonaną drogę
bym śladem
słodkiej korespondencji
mógł odnaleźć nieodkryty kawałek
życia
lampy zgasił
życzliwy żartowniś-bóg
Ona:
zapadła klamka
nie będę listów
tęsknotą wypychać
nucić kołysanek przekwitłym lipom
pękać
łzami
w dali kwitnie
czarny i czerwony kolor
cisza gwiżdże na maki
załóż jak stół
nogę na nogę
czekaj na mnie
kochany
On:
z lipy domu nie
wybudujesz
ni nawet ramy okna na świat
będę czekać w
bukowym gaju
pod szczytami Beskidów
przy luterańskim
ołtarzyku
tym ze źródełkiem
w przysiędze
spleciemy usta
kochana
Ona:
a potem
niech
grają w nas wszystkie gitary i fortepiany
dzwonią telefony
nie otworzymy
szkatuły pełnej
tajemnic i melancholii
nikomu
On:
zapieczętowanej
czterowersowym
wierszem
pisanym na dwa pióra
w jednym ułamku chwili
Ona:
chwila
na niebie symfonia
gwiazd
na ziemi chóry kwiatów
myśli
obrazy pełne
nas
nie zapalaj
żarówki
wystarczy płomyk świecy
On:
ubranej w klosz
z
ciemno-barwionego szkła
tak małymi
łyżeczkami
będziemy odkrywać siebie
kolejnymi
wieczorami
spójrz
kwiaty
już pochyliły korony
nektar
jest w nas
"gracjana"
& Marek
Olszewski - 06 kwiecień 2016