wtorek, 4 lutego 2014

Proza

[...]                             A jednak koniec już przemknął między nami,
nie wróci z wiosną żadna wróżka, w której utopi się prawda.
Karolina Olszewska - "Traktat o pożegnaniach" - 2014

Nie wróci jesień i deszcz, który obmyłby oczy
nie wypatrujące nowego cyklu zdarzeń...

Bo prawda rodzi się nie tyle z dumy, co z pokory
będącej kamieniem pod fundamenty realnej symbiozy.

Odziedziczone mury i dach są dla niedojrzałych dzieci.


Zostały już tylko wspomnienia utrwalone na ścianach
- niestabilne kamieniołomy burzliwej historii,
równie burzliwe poetyckie relacje i szklane noce.

Namiętności odeszły w emocje, emocje w uprzedzenia,
strach i pragnienie samotności...

Hybrydy osiągnęły szczyt nie do pokonania.


Kropka i śmierć wydają się tak oczywiste,
że nikt się nie boi wypowiadać ich imienia
w obecności i bez obecności...

Echa, wzory, fanaberie i kobiecość
- szorstkie jak miniony czas, spojrzenia, ciało i krew
nie przemknęły niezauważone jak milion twarzy.

Pozostaną na zawsze w detalach uśmiechów
bohaterów ślubnej fotografii.

2-4 luty 2014

Proza


wtorek, 28 stycznia 2014

Metalogika (cover)

Wpisz się wierszem w każdy szew wyobraźni,
sczytaj zmysły w języku obcym,
łamiąc morale poprawnej gramatyki i ortografii.
*

Sczytaj obolałe żebra, prawy, lewy obojczyk,
usta... I patrz w oczy głębokimi źrenicami.

Oni, spod parapetu, nie zrozumieją języka nocy.

Opuść zmęczone szarością powieki
i zaproś mnie do gabinetu luster
echem odbijających gniew, zawód i zagubienie.

Pozwól stłuc te wszystkie smutne twarze!

I tańcz... Nago i niepoprawnie
jak Polska bez chrztu, brzoza pod naporem orkanu,
syrena nawiedzająca poetę po zmierzchu, wódka i szkło.

Tańcz.

Oni odejdą, a my umierać będziemy powoli,
upuszczając nadmiar brudnej krwi na zmącone prześcieradło.
 
__________________________________________
*  "Metalogika (zabawy filologiczne)"  9-11 Lut. 2013

27-28 styczeń 2014

Bursztyn i pieprz


środa, 8 stycznia 2014

Pigwa i czarny bez

Poezja na dworcu siedzi skulona
w pobliżu kosza i jęczy, bo jest
prawdą ograniczoną przez kurewskie
przepisy...

Janina Górecka - "Sentymentalna dominanta" - 2013

Pij, kiedy ja piję, mój Bóg również pije*

Smutne twarze wciąż rodzą szaleństwo
- potykam się o nie w każdej godzinie obecności.

Już nie jestem takim głupcem,
upojonym kroplami fantasmagorii,
aurą nieuchwytnych gwiazd
i moralnością dozwoloną do lat trzydziestu.

Ideologicznie zepsuty
aktorsko spełniam przypisaną rolę:

Dziękuję, zapraszamy ponownie.

Synowie jak tęga smycz
trzymają mnie przy życiu,
łzy każą zachować pod powieką,
bo ojciec musi być twardy
jak kurwa, która nigdy nie płacze.

Żona... Pomińmy milczeniem
zmarnowane godziny
i trzaskanie próbujących się podnieść kości.

W ustach pigwa i czarny bez.

Poezja, stłamszona potęgą komercjalizmu,
czeka samotnie na schodach
wagonu metra do bezsennych nocy.

Jezusów dwóch, Matka Boska pijana,
różaniec wbity w ekran przez klawiaturę,
tytuł, pointa i tekst.
________________________
* "Teatr Teatrów" 01 Maj 2007
2-8 styczeń 2014

czwartek, 19 grudnia 2013

Rosa na szkle (noce płytkie jak oceany)

nie umrę
śmiercią naturalną jak stary
rybak nad przeręblem
który się nagle przestał ruszać

Iwona Puchała - "PŁYNNIE" - 2013


Nie napiszę śmierci wierszem,
bo zgubiłem gdzieś szczęśliwą nutę
- którejś z samotnych nocy,
kiedy śpiewałem dziecku pod wiatr.



Ślepy jak stary dziad z radzieckiej bajki
szukam słowa do słowa,
w którym ani Boga, matki, żony,
ani nawet mydlącej oczy kochanki.

Zostało już tylko szkło
- wierne jak tania kurwa -
rozwarta i gotowa wpatrywać się w oczy,
wsłuchiwać w pojękiwania
i zgrzytanie zębów.

Bo dobra poezja musi być sexy!



Dom. Robota, wypłata, wódka, dom.
Samotny mąż i równie samotna żona,
dzieci uciekające do świata z klocków lego,
wiadro węgla, wiadro popiołu...

Noce - jak zawsze nieprzespane.

Szkło - ciemnozielone, cynkowe,
gorzkie, wytrawne, bo nie dla słodyczy, ale na sen.



Za co kocham tę Polskę?

Malując jej spękane usta, podkrążone oczy
i nadając fryzurze asymetryczny kształt,
oszukuję samego siebie, że pod lodem,
gdzieś na dnie oceanu...

...na dnie też już tylko szkło.

16-19 grudzień 2013

piątek, 8 listopada 2013

Mała Ojczyzna

W gardle mam suchość od milionów wyrazów.
Przekląłeś kończyny, stopy, dłonie, palce.
Wszystko czego dotykam zamienia się w słowo;
szkło, cynkowe kieliszki, dzieci, kobiety,
starcy... *



Zmysłowa nuta śląskiej metropolii, ogród róż
i niemal legendarny pieczarek;
niewinna cappuccino, spacer, kilka zdań i kwaśny deszcz.

Mogę zliczać zmarszczki na nagim ciele,
przygody, nadzieje i rozczarowania.
Mogę wracać palcem po mapie minionych podróży,
kaw, drinków i pocałunków.
Mogę śnić o tym, co było, nie było, być mogło...




Betonowe sypialnie, kominy na cztery strony świata,
wagony czarnego złota i cmentarze niezliczonych autografów.



Tęsknię, Panie Boże, za krzyżem pokutnym,
legendami o skarbniku, kuchnią kipiących smaków,
oddaną żoną-matką i wynagrodzeniem za wkład w małą ojczyznę,
które nie godziło w dobre imię oddanego kopalni męża.

Tak niewiele trzeba było. Cieplejsze spojrzenie, oddech, kwiat.
Niewiele, a jednak pozostało już tylko
wsłuchiwać się w czarne nuty na białej pięciolinii.

Słowa-powroty, słowa-niespełnione, słowa...
które niekoniecznie pamiętać bym chciał.

Mogłem być grajkiem, bardem, dyrygentem,
malarzem, terapeutą, organistą.

Zachował się tylko wiatr.
_____________________________________
* "Tęsknie za krzyżem pokutnym..." 3 Luty 2008

06-08 listopad 2013