poniedziałek, 9 lutego 2015

Białe rękawiczki

Tańczą sprzedawczyki pod ścianami płaczu,
biją łby w marmurowe posadzki konferencyjnych świątyń,
                                                     strzelają do braci i sióstr.

Produkty korporacji, dla korporacji.

W imię Ojca i Syna, dyrektywy, dekalogu i procedury,
upojeni naparstkiem nic nieznaczącej władzy,
ryjami, jak dzikie świnie, ryją w podstawowych wartościach.

Plastikowych srebrników...
                          nie wystarczy nawet, by kupić sobie sznur.

9 luty 2015

czwartek, 22 stycznia 2015

Bez scenariusza

Zimie tego roku daleko do gówniary
hasającej za oknem w białych bawełnianych majteczkach.

Zmęczona fałszywymi obietnicami fałszywych wyroczni,
szklana jak ekran w którym poszukuje lepszego jutra,
nuci barwami odbiegającymi od jej miejsca w czasie.

Kolejna poranna kawa, jest jak wschód słońca
ukryty za mętnymi chmurami...



Odstaw filiżankę, notatnik wiadomości tekstowych;
spójrz - bez zbędnych słów
                                 - dzieci nam wybaczą.

22 styczeń 2015

sobota, 17 stycznia 2015

Nowy dokument tekstowy

Bo jestem jak ta pustynna wyspa otoczona oceanem,
skrywająca życiodajną wodę pod grubym artezyjskim płaszczem.
                                                       Moim sercem jest wielki głaz.

Tak bardzo inny, daleki od wilgotnych źródeł Amazonii,
w cieniu drzew skrywającej sztukę przetrwania.

Spłyń w me szczeliny tropikalnym deszczem
i obudź niedokończony wiersz,
którym wpisywał się będę pomiędzy Twoje żebra.

Ludzka natura nie pozwala nam wiecznie trwać w izolacji;
słowa, spojrzenia i pocałunki splotą kultury i cywilizacje;
bogowie wymienią się imionami, zaś słońce i księżyc...
Nie zmienią się, choć widzimy je pod innym kątem.

17 styczeń 2015

sobota, 3 stycznia 2015

Literatura faktu

Prawdziwe orkany nie rodzą się z Atlantyku,
są owocem zwartego lądu - Azji i Europy.

W wulkanicznych uniesieniach
wiją się dłonie, usta, uda wokół ud.
Płaszcze szorstkiej i aksamitnej powierzchni
                                       fałdują się i rozdzierają,
pozostawiając mniej i bardziej trwałe blizny związku,
chłostane wiatrem i gradem niekoniecznie ostrych słów.

Jantar, curry i pieprz.

Prawdziwych historii nie znajdziesz w literaturze pięknej,
                                    ani w masowej produkcji pop kultury.
Bohaterowie zachowali je głęboko pod garścią ołowianej ziemi.

Teraz i na zawsze.

3 styczeń 2015

Literatura faktu


wtorek, 9 grudnia 2014

Ballada wigilijna

A gdyby tak zmącić gęstym, wzmacnianym winem
                                                      i czekoladowym ciastem
realne postrzeganie szarobłękitnej codzienności?
Gdyby pozwolić sczytać słodko-gorzkim alfabetem
skrywane za horyzontem intymnej garderoby kontynenty?



Liczyłaś kiedykolwiek igły świątecznego drzewka,
nim zawiesiłaś na jego gałęzi pierwszą gwiazdkę?
Czy też samo jego pojawienie budziło radość
i to wyczekiwanie bliżej nieokreślonego zaskoczenia?

Zapomnij o matematyce, fizyce, dzienniku ustawodawczym
i kodeksie cywilnoprawnym
                              - punktach, podpunktach i paragrafach.
Wpuść lodołamacze pod zziębniętą pierś
i zwolnij tropikalne wodospady głęboko skrywane
                                                        w każdej z części ciała.



Ślązacy od zawsze mieszali goryczkę regionalnego piwa
z piernikiem i bakaliami; mleko, cukier, orzechy i mak.
A nadmiar kalorii spalali ciężką pracą
                                    i gwarancją niezawodności związku.



Jak tych trzech mędrców, pójdź śladem znaków na niebie
- w ubogiej stajence odnajdziesz najdroższy skarb.

9 grudzień 2014

wtorek, 18 listopada 2014

Teatr scen - wróżby i obietnice wyborcze

Na "jesiennej" śmierdzi rozlanym szambem,
na "południowej" nie lepiej - zimno
(prawdziwe imiona i nazwiska są tu bez znaczenia
- zmienne jak władza i układy polityczne).

Na "wiosennej" (obecnie - Plater) w ciszy ogrodów
usłyszeć można szum dwóch kół - do pracy i z pracy,
echo trzech par stóp, zawód i przygnębienie.



Kocham tę Polskę, Kielce - tak ubogie w swoim bogactwie,
deszcz obmywający rany poprzednich kadencji,
śnieg tuszujący zmarszczki i lód wstrzymujący
nieubłaganie (choć w ślepej nadziei) nadchodzące jutro.

Wierzysz w spełnienie modlitw i wróżb?

Obietnice wyborcze są warte mniej więcej tyle,
co SMS-y od Salomei, Akimy i Sybilli.



Kocham bizony, słonie i mamuty - niezatapialne
jak Titanic... Wybory z wyboru - nie z konieczności.
Siostrzane łzy znad zielonego brzegu Bobrzy
- regionalne wino, któremu daleko od słowa do ust.
Jutro - odleglejsze niż jedna kartka w kalendarzu.


18 listopad 2014