"Kurwa nie nie rozdaje pocałunków i nie płacze,
poeta łzy zamienia w słowa, słowa w wiatr."
M. Ciućka [Olszewski (przyp.aut.)] to prawdziwy dobosz sprawy ludzkiej. I choć często się buntuje, obraża na świat
i widzi go w ciemniejszych barwach, to poeta z krwi i kości, który wierny jest swoim ideałom i nie powiela modnych
wzorców i mód, pisząc tak, jak dyktuje mu serce. [Anna Nogaj - Kozirynek NR VII/ZIMA 2009]
niedziela, 27 marca 2016
piątek, 25 marca 2016
Komunikaty pozawerbalne
Ucieczka
na pustynię owocuje nadwrażliwością
niezdolną do przetrwania.
niezdolną do przetrwania.
Janina
Górecka -
"Mnich"
-
2016
Wbijające
się w płuca, grubo ciosane ziarna piasku
przypominają, że oddech może smakować wilgocią,
kropelka po kropelce, zbieraną z krawędzi
kobiecych ust.
przypominają, że oddech może smakować wilgocią,
kropelka po kropelce, zbieraną z krawędzi
kobiecych ust.
Ciężko
się zasypia, jeszcze trudniej
utrzymuje sen spokojnym.
Obrazy marzeń przeplatają się
ze wspomnieniami, jak czarne aksamitki
wokół białych i szkarłatnych,
kolczastych róż.
utrzymuje sen spokojnym.
Obrazy marzeń przeplatają się
ze wspomnieniami, jak czarne aksamitki
wokół białych i szkarłatnych,
kolczastych róż.
Wyobrażenie
stacza się w zapadnię.
Kiedy
upadam na kolana,
dwie pary drobnych dłoni
pomagają się podnieść i iść.
Masa ołowianego krzyża tężeje,
a ja nie jestem Jezusem w kwiecie wieku
i nie mam ojca
- on też nie zdołał unieść tego balastu.
dwie pary drobnych dłoni
pomagają się podnieść i iść.
Masa ołowianego krzyża tężeje,
a ja nie jestem Jezusem w kwiecie wieku
i nie mam ojca
- on też nie zdołał unieść tego balastu.
Zostało
już tylko wsłuchiwać się z nadzieją
w szum ukryty pomiędzy wersami,
bo to nie fatamorgana.
w szum ukryty pomiędzy wersami,
bo to nie fatamorgana.
Wartości
zapisane czarnym węglem
w odziedziczonych rysach twarzy
tracą już swój blask i urok.
w odziedziczonych rysach twarzy
tracą już swój blask i urok.
Pragnienie
krępuje zdolność logicznego myślenia.
25
marzec 2016
sobota, 19 marca 2016
Rewolucje (zbrodnie na niewinności)
Imienia doszukuję się w śladach
na klawiaturze,
twarzy w odbiciach na nierdzewnej stali
i rysach czasoprzestrzeni…
twarzy w odbiciach na nierdzewnej stali
i rysach czasoprzestrzeni…
Pierwsze promienie wiosny
oplatają usta,
budząc ze snu wrażenia,
których już nie pamiętam.
oplatają usta,
budząc ze snu wrażenia,
których już nie pamiętam.
Nie do końca przekonany,
że chcę jeszcze przez to przechodzić,
zamykam się w betonowej celi.
że chcę jeszcze przez to przechodzić,
zamykam się w betonowej celi.
Pod gruboskórnym
płaszczem
bezpieczniej
(pomiędzy sezonami pomaga
zachować równowagę).
bezpieczniej
(pomiędzy sezonami pomaga
zachować równowagę).
Wolę słuchać ptaków
- nie przeszkadzają żyć,
nie stymulują oddechu,
pulsu żebrami niesionego
do krzyża.
- nie przeszkadzają żyć,
nie stymulują oddechu,
pulsu żebrami niesionego
do krzyża.
Bólu pojawiającego się,
gdy iluzja okazuje się nieprawdą.
gdy iluzja okazuje się nieprawdą.
Nie czytaj mnie, nie czytaj
- mogę się okazać jedną kartką
na planie trzystu sześćdziesięciu pięciu dni,
pomyłką matematyczno-fizycznych obliczeń.
Prawidłowego algorytmu nie odkrył jeszcze nikt.
- mogę się okazać jedną kartką
na planie trzystu sześćdziesięciu pięciu dni,
pomyłką matematyczno-fizycznych obliczeń.
Prawidłowego algorytmu nie odkrył jeszcze nikt.
19
marzec 2016
środa, 16 marca 2016
Jak Toccata i fuga d-moll...
Może niekoniecznie pająk
- trudno spojrzeć mu w oczy,
rybki wydają się nijakie
- nieme wideo, jak w starym kinie.
- trudno spojrzeć mu w oczy,
rybki wydają się nijakie
- nieme wideo, jak w starym kinie.
Świerszcz?
Grałby długimi wieczorami
- te bywają najtrudniejsze.
- te bywają najtrudniejsze.
Jak Toccata i fuga d-moll,
V symfonia Beethovena
w rockowym wydaniu,
albo, ot, irlandzkie pogrywanie.
V symfonia Beethovena
w rockowym wydaniu,
albo, ot, irlandzkie pogrywanie.
Przyjaciela warto posłuchać.
16
marzec 2016
wtorek, 15 marca 2016
Grzechów nie żałuję
Spowiadam się Panu, Panie Doktorze,
z marzeń niespełnionych,
niekoniecznie moralnych i przyzwoitych.
z marzeń niespełnionych,
niekoniecznie moralnych i przyzwoitych.
Spowiadam się z każdego
imienia,
spojrzenia, dotyku i ust,
przy których smaku
mógłbym naiwnie zasypiać
jak stary wiersz
w równie starym skoroszycie.
spojrzenia, dotyku i ust,
przy których smaku
mógłbym naiwnie zasypiać
jak stary wiersz
w równie starym skoroszycie.
Gdybym tylko odnalazł te właściwe.
15
marzec 2016
wtorek, 9 lutego 2016
Madame, moja Madame
A kiedy za oknem Pan Bóg zasieje
zielone dywany,
będę stąpał po nich dwiema parami bosych stóp,
będę stąpał po nich dwiema parami bosych stóp,
bo człowiek nie jest stworzony do
umierania
w samotności.
w samotności.
Madame, moja Madame - ta, której nie
ma.
Narysuj się na planie każdej z kartek
kalendarza,
w porannym odbiciu w łazienkowym zwierciadle
i przy drugim komplecie sztućców i talerzy
- naprzeciw.
w porannym odbiciu w łazienkowym zwierciadle
i przy drugim komplecie sztućców i talerzy
- naprzeciw.
Śnij mi się każdej nocy i pozwól
się śnić,
by nawet po zachodzie w oczach
uniesienia mogły nieprzerwanie trwać.
by nawet po zachodzie w oczach
uniesienia mogły nieprzerwanie trwać.
Ogień, motyle i to sympatyczne
ćwierkanie
echem odbijające się pod warstwą wrażliwej odzieży
echem odbijające się pod warstwą wrażliwej odzieży
- znasz to?
Takie samo, jak wówczas, gdy za
pierwszym razem
odkrywałaś potęgę zmysłowości.
odkrywałaś potęgę zmysłowości.
Pan Bóg za oknem zasieje zielone
dywany,
ale nie poprowadzi (ciągnąc za uszy) starych koni,
by odnalazły się ponad horyzontami.
ale nie poprowadzi (ciągnąc za uszy) starych koni,
by odnalazły się ponad horyzontami.
09
luty 2016
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Na krawędzi (języki obce)
Nie
jestem modlitwą powszednią,
magicznym skryptem tylko dla dorosłych.
Nie piszę nagim paznokciem
po piersiach figlarnych łamigłówek
- już zapomniałem jak to jest.
magicznym skryptem tylko dla dorosłych.
Nie piszę nagim paznokciem
po piersiach figlarnych łamigłówek
- już zapomniałem jak to jest.
Jak
oblodzona sosna Na
dzikiej
północy*,
na krawędzi,
wypatruję nienadchodzącej odwilży;
ptaka, który usiadłby przy ramieniu
i nucił w niepoznanym języku kojące kołysanki;
głupiutkiej melodii o szczerym,
błękitnozielonym spojrzeniu.
na krawędzi,
wypatruję nienadchodzącej odwilży;
ptaka, który usiadłby przy ramieniu
i nucił w niepoznanym języku kojące kołysanki;
głupiutkiej melodii o szczerym,
błękitnozielonym spojrzeniu.
Nie
jestem modlitwą powszednią,
magicznym skryptem,
magicznym skryptem,
jestem
wierszem o trudnej, nierozumianej
treści.
_____________________________________
* Iwan Szyszkin - "Na dzikiej północy" 1891
_____________________________________
* Iwan Szyszkin - "Na dzikiej północy" 1891
18
styczeń 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)
