piątek, 25 marca 2016

Komunikaty pozawerbalne

Ucieczka na pustynię owocuje nadwrażliwością
niezdolną do przetrwania
.
Janina Górecka - "Mnich" - 2016

Wbijające się w płuca, grubo ciosane ziarna piasku
przypominają, że oddech może smakować wilgocią,
kropelka po kropelce, zbieraną z krawędzi
                                                       kobiecych ust.

Ciężko się zasypia, jeszcze trudniej
utrzymuje sen spokojnym.
Obrazy marzeń przeplatają się
ze wspomnieniami, jak czarne aksamitki
wokół białych i szkarłatnych,
                                    kolczastych róż.

Wyobrażenie stacza się w zapadnię.

Kiedy upadam na kolana,
dwie pary drobnych dłoni
pomagają się podnieść i iść.
Masa ołowianego krzyża tężeje,
a ja nie jestem Jezusem w kwiecie wieku
i nie mam ojca
- on też nie zdołał unieść tego balastu.

Zostało już tylko wsłuchiwać się z nadzieją
w szum ukryty pomiędzy wersami,
                               bo to nie fatamorgana.

Wartości zapisane czarnym węglem
w odziedziczonych rysach twarzy
tracą już swój blask i urok.

Pragnienie krępuje zdolność logicznego myślenia.

25 marzec 2016

sobota, 19 marca 2016

Rewolucje (zbrodnie na niewinności)

Imienia doszukuję się w śladach na klawiaturze,
twarzy w odbiciach na nierdzewnej stali
i rysach czasoprzestrzeni…


Pierwsze promienie wiosny
                          oplatają usta,
budząc ze snu wrażenia,
których już nie pamiętam.

Nie do końca przekonany,
że chcę jeszcze przez to przechodzić,
zamykam się w betonowej celi.

Pod gruboskórnym płaszczem
                                 bezpieczniej
(pomiędzy sezonami pomaga
zachować równowagę).


Wolę słuchać ptaków
- nie przeszkadzają żyć,
nie stymulują oddechu,
pulsu żebrami niesionego
                            do krzyża.

Bólu pojawiającego się,
gdy iluzja okazuje się nieprawdą.


Nie czytaj mnie, nie czytaj
- mogę się okazać jedną kartką
na planie trzystu sześćdziesięciu pięciu dni,
pomyłką matematyczno-fizycznych obliczeń.

Prawidłowego algorytmu nie odkrył jeszcze nikt.

19 marzec 2016

środa, 16 marca 2016

Jak Toccata i fuga d-moll...

Może niekoniecznie pająk
- trudno spojrzeć mu w oczy,
rybki wydają się nijakie
- nieme wideo, jak w starym kinie.

Świerszcz?

Grałby długimi wieczorami
- te bywają najtrudniejsze.

Jak Toccata i fuga d-moll,
V symfonia Beethovena
                  w rockowym wydaniu,
albo, ot, irlandzkie pogrywanie.

Przyjaciela warto posłuchać.

16 marzec 2016

wtorek, 15 marca 2016

Grzechów nie żałuję

Spowiadam się Panu, Panie Doktorze,
z marzeń niespełnionych,
niekoniecznie moralnych i przyzwoitych.

Spowiadam się z każdego imienia,
spojrzenia, dotyku i ust,
przy których smaku
mógłbym naiwnie zasypiać
                                      jak stary wiersz
w równie starym skoroszycie.

Gdybym tylko odnalazł te właściwe.
15 marzec 2016

wtorek, 9 lutego 2016

Madame, moja Madame

A kiedy za oknem Pan Bóg zasieje zielone dywany,
będę stąpał po nich dwiema parami bosych stóp,

bo człowiek nie jest stworzony do umierania
                                                          w samotności.



Madame, moja Madame - ta, której nie ma.

Narysuj się na planie każdej z kartek kalendarza,
w porannym odbiciu w łazienkowym zwierciadle
i przy drugim komplecie sztućców i talerzy
                                                          - naprzeciw.

Śnij mi się każdej nocy i pozwól się śnić,
by nawet po zachodzie w oczach
uniesienia mogły nieprzerwanie trwać.

Ogień, motyle i to sympatyczne ćwierkanie
echem odbijające się pod warstwą wrażliwej odzieży

- znasz to?

Takie samo, jak wówczas, gdy za pierwszym razem
                             odkrywałaś potęgę zmysłowości.



Pan Bóg za oknem zasieje zielone dywany,
ale nie poprowadzi (ciągnąc za uszy) starych koni,
by odnalazły się ponad horyzontami.
09 luty 2016

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Na krawędzi (języki obce)

Nie jestem modlitwą powszednią,
magicznym skryptem
tylko dla dorosłych.
Nie piszę nagim paznokciem
po piersiach figlarnych łamigłówek
- już zapomniałem jak to jest.

Jak oblodzona sosna Na dzikiej północy*,
                                                   na krawędzi,
wypatruję nienadchodzącej odwilży;
ptaka, który usiadłby przy ramieniu
i nucił w niepoznanym języku kojące kołysanki;
głupiutkiej melodii o szczerym,
                             błękitnozielonym spojrzeniu.

Nie jestem modlitwą powszednią,
magicznym skryptem,

jestem wierszem o trudnej, nierozumianej treści.
_____________________________________
* Iwan Szyszkin - "Na dzikiej północy" 1891


18 styczeń 2016