sobota, 16 kwietnia 2016

Strzałę zachowam na trudniejsze dni

Pająk uplecie firankę z gęstym oczkiem,
by ci spod parapetu nie pożerali sekretów
dłoni, ust i stóp w błękicie słodkiego morza.

Zmysłom pozwolimy przejść
przez wszystkie strony kalendarza.
Płatki muszą opaść, koszyczki zasuszyć,
by zimą przy aromacie
z ich naparu
patrzeć sobie w oczy i czekać…

W ciszy

aż popękają grubo ubrane cebule,
bukiety zakwitną kolorami tęczy,
pocałunki zwilżą się pocałunkami.

Boisz się?

W dłoni mam guzik z chińskiego jadeitu,
który dla mnie oderwałaś od serca
i przerzuciłaś przez mur - amulet,
którym zawsze będę się z tobą dzielił.

Pająk uplecie firankę z gęstym oczkiem,
a my rozbierzemy się do upalnego lata,
by z dojrzałego zboża zebrać chleb.

_________________________________
* w odpowiedzi do "zawróć czas małą wskazówką" - "gracjany"

16 kwiecień 2016

zawróć czas małą wskazówką

dużą z łuku Amora wystrzel
przecież kochasz patrzeć w moje oczy

rozbierzesz
z niepokoju wiosennych drzew
do upalnego lata
w tło błękitnego morza zanurzymy stopy

nie mów nic
milczenie jest łąką otwartą na przyjście kwiatów
a dusza najpiękniej śpiewa w ciszy -


jutro
zawieszę w oknach nasze słońca
i czarnego pająka

"gracjana"15 kwiecień 2016

czwartek, 14 kwietnia 2016

Rubieże przyzwoitości

Nocą odwiedzał będę twoje sny
i grawerował każdą z żył,
zdobiąc je w burze i huragany;
tłukąc szklane mury
pokerowej twarzy serca
i sadząc winnice białych róż
w karmazynowym ogrodzie.

Z tektoniczną mocą
zwilżę każdą z rys na ciele
- nie kolorem i smakiem łez,
a sokiem
z sekretnie skrywanych owoców.


Dzień minie przetartym szlakiem
na tablicy śpieszącego zegara.
O zmierzchu zaśpiewasz kołysankę,
wyjmiesz ze szkatułki szafirowe migdały
i zaprosisz
magika zmysłów i kobiecości
- z własnej, nieprzymuszonej woli.

Niech w tobie będzie śnił.

14 kwiecień 2016

niedziela, 10 kwietnia 2016

Pomiędzy wymiarami 3D

Treści, które jeszcze dziś graweruję poprzez klawiaturę,
wymienię kiedyś w niekończących się spojrzeniach.

Pojutrze

motyle i płatki róż prześcigać się będą w każdym zdaniu,
niezliczone jak łyżeczki ze słodkim tiramisu.
Będziemy się karmić w przerwach
- tam, gdzie powinny się znaleźć znaki przystankowe.

Ty wiesz,

ile znaczy poranna kawa, gdy filiżanki są dwie;
jak smakuje mandarynka dzielona po połowie
i dłoń w dłoni zamiast parasola? - Co tam deszcz.

10 kwiecień 2016

piątek, 8 kwietnia 2016

Bezosobowe reality

Fałszywy brzask - strażnicy zamykają wrota.

Himalaje i Alpy się wypiętrzają,
sięgając szczytami gwiazd.

Południowe doliny mienią się
w blasku odbitego od mentalności prawa,
północne na zawsze już pozostają w cieniu.

Kolejny upalny dzień pod okiem sądnego Boga.
Ciernie z korony kłują każdą niepożądaną myśl
- świat blednie, rzeki opuszczają przełęcze.

Kruki i świnie z wyschniętych koryt
wygrzebują pełzające robaki.

Pozbawieni siebie, bezwarunkowo modlimy się
w wersach i pomiędzy wersami
- tak wydaje się łatwiej,
mimo iż to tylko forma naiwności.

Nocą znów popłyniemy - przepleciemy palce
w wirze dalekim jak odległe galaktyki.

Przecież to oczywiste.

Czekamy więc, niech dmą w bawole rogi
zwiastując otwarcie ósmej bramy snów.

08 kwiecień 2016

środa, 6 kwietnia 2016

Duet poetycki w dialogu lirycznym

Ona:
mówiłam idę tylko przekręcić klucz żurawi
z północy na północ
w drodze powrotnej kupię
cukier i znaczki
jeszcze nie wróciłam

w radiu dogorywa refren piosenki o miłości
we mnie kawałek życia
nadgryziony ustami
czasu

On:
mówiła idzie tylko przekręcić klucz żurawi
z północy na północ
a przebiegunowała cały mój świat

w radiu dogorywa refren piosenki o miłości
w kociołku kolacja po węgiersku
a na stoliku przy jednej świecy
wciąż jeden zestaw sztućców

nadgryziony ustami
czasu

Ona:
nie wróciłam jeszcze

lecę jak ćma w siną dal
ktoś zgasił
wszystkie lampy

On:
zgubiwszy się w ciemności
kryształkami cukru
znaczyła pokonaną drogę

bym śladem słodkiej korespondencji
mógł odnaleźć nieodkryty kawałek życia

lampy zgasił życzliwy żartowniś-bóg

Ona:
zapadła klamka

nie będę listów tęsknotą wypychać
nucić kołysanek przekwitłym lipom
pękać łzami

w dali kwitnie czarny i czerwony kolor
cisza gwiżdże na maki

załóż jak stół nogę na nogę
czekaj na mnie

kochany

On:
z lipy domu nie wybudujesz
ni nawet ramy okna na świat

będę czekać w bukowym gaju
pod szczytami Beskidów

przy luterańskim ołtarzyku
tym ze źródełkiem

w przysiędze spleciemy usta

kochana

Ona:
a potem
niech grają w nas wszystkie gitary i fortepiany
dzwonią telefony

nie otworzymy szkatuły pełnej
tajemnic i melancholii

nikomu

On:
zapieczętowanej
czterowersowym wierszem
pisanym na dwa pióra
w jednym ułamku chwili

Ona:
chwila

na niebie symfonia gwiazd
na ziemi chóry kwiatów
myśli
obrazy pełne nas

nie zapalaj żarówki
wystarczy płomyk świecy

On:
ubranej w klosz
z ciemno-barwionego szkła

tak małymi łyżeczkami
będziemy odkrywać siebie
kolejnymi wieczorami

spójrz
kwiaty już pochyliły korony

nektar jest w nas

"gracjana" & Marek Olszewski - 06 kwiecień 2016

wtorek, 5 kwietnia 2016

Challenge

Za dnia stare zegary powracają do życia,
liczby ścigają się, natrętnie
przypominając o sobie.

Horyzonty rozdzierają ziemię,
izolując Europę od Ameryki.

Morza i oceany nabierają głębokości;
gwiazdy skwierczą, opadając na dno.

Let's...

Nadzy i bezbronni, jak wiersze po burzy,
wchłaniamy pierwsze promienie zmierzchu,
nie oddzielając zmysłów od wymysłów.

Możemy odpuścić sobie wszystko,
uprościć wstępną grę, oswajanie dłoni
i to całe przeplatanie włosów przez palce.

Ale póki co, wplątani w bezosobowe reality,
gramy, udając, że tak jest normalnie.
_____________________________________
* w nawiązaniu do "let's" - Emili Chmieleckiej
* challenge (ang.) - wyzwanie, kwestionowanie,
apel, sprowokowanie, próba sił.
05 kwiecień 2016