czwartek, 17 czerwca 2021

Umarli poeci żyją

                        (z dedykacją dla Sylwii Kanickiej)

Siostro igłą i nitką pisana,
nie zasypiaj, gdy księżyc zasłania twarz,
nie szukaj gwiazdozbiorów, płócien
nie malowanych olejną farbą,
ani tym bardziej słów niepowiedzianych.

Alchemicy wynajdują zagadki,
odkrywasz ich nic nie znaczący świat,
krew się przetacza bez dawki oddechu.
Śpisz. Dom śni. Umarli poeci żyją...

W tym wszystkim tworzysz obrazy.

Popatrz - gwiazda spada na ziemię,
rozwiane powietrze trawi niezliczony ogień.

Niebo się kotłuje zagęszczoną burzą,
ludzie się obrażają, wyzywają i nienawidzą.
Piszesz wiersz, najprostszy, jak mój
- ty atramentem, a ja węglem po nagiej skale.


17 czerwiec 2021

Akt z pazurem

Jakie to uczucie, gdy komuś piszesz scenariusze
i ostatnią nić wyjmujesz z dziurawej kieszeni?
Udajesz polanę, będąc wysuszoną pustynią,
kiedy zmysł jest tylko stalowym narzędziem
spłaty długów i budowy ogrodu dla małp.

Nie boisz się księżyca, który widział więcej
niż tylko podlewanie ognia tanim piwem,
gdy spalałaś ostatnie z moich kropel potu?
Układałem je pod murem ze starej deski.

Cyklicznie, jak upuszczanie brudnej kobiecości,
powtarzasz te same zbrodnie, w tej samej roli.

Breja ze słoika nigdy nie będzie sytym stołem,
szklanka wody wodospadem, który by to zmył,
a kwiaty zwiędną, bo nie znasz właściwych słów.
Ściany zapamiętają udawane westchnienia i troski.

Pisz. To będzie dramat, czy romantyczna tragedia?
Alfabet ma tak wiele liter, a ty ciągle na jedną nutę,
ślepo wierząc rozmagnesowanej igle kompasu.
Nie powiem ci, jak to dla mnie się nazywa.
By to pojąć, musiałabyś przetoczyć całą krew.


17 czerwiec 2021

wtorek, 15 czerwca 2021

Słów kilka starego wilka (3)

Dziś porozmawiajmy o nadziei.
To dziewica o bladej twarzy,
niezraniona ludzką bezsilnością,
most łączący dziecięce fantazje
i brutalną rzeczywistość.
To również smok skrzydlaty,
stojący na straży godności.

W tej opowieści nie znajdziesz
rycerza, wieży, ani warkocza,
po którym można się wspiąć.

Most może runąć w rozpadlinę,
panna okazać się ladacznicą,
a bestia...
Przeciwnościom losu odda cześć.

Nadzieja. Zabita rozbije litą skałę,
pod którą złożono jej proch.
Będzie skrzydłem anioła stróża,
dzbanem życiodajnego wina
i kamieniem na miękkim gruncie.

Dla jednych jest ziarnem plonu,
dla innych rwącym potokiem,
oceanem, dniem, nocą bez gwiazd.
W sercu, snach skrywanych,
w tajemnicy, w prawdzie i we łzach.

A jak na imię ma twoja nadzieja?


15 czerwiec 2021

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Wiersz z puentą

Nie zamyka się czarodzieja
w butelce przed długą nocą
i nie otwiera wierszy
pisanych o wschodzie dnia.

Grajek zza okna, w trawie,
podchwycił wieczorną nutę
i popłynął jej nurtem,
dodając powabu cichej chwili.

Czujesz dreszcz w dolinach
na zmysłowej mapie ciała?
Jest jak chłodny wiatr
- muska i nie pozwala zasnąć.

Księżyc zamilkł, wierzba
rozpuściła długie warkocze,
by mogła swobodnie tańczyć,
a ty wijesz się z boku na bok.

Scenariusz nie ma końca,
zegar czasu nie zatrzyma,
szepty wdzierają się
pod bawełnianą zbroję.

Nie maluje się pocałunków
na jałowej, suchej ziemi.
Więc po co uchylać okna,
kiedy zaryglowane są drzwi?


14 czerwiec 2021

sobota, 12 czerwca 2021

Wiersz kryształowy

Zostań moją poranną rosą,
orientalnym kwiatem
kwitnącym na lustrze wody,
albo łąką o zapachu jaśminu.

Płótnem bez ram, które
zdobiłbym pastelową akwarelą.

Wyjdź zza gęstej chmury,
która nie pozwala istnieć nocą,
dać się podglądać
tańczącą na flanelowym tarasie.

Napisz mnie nowymi literami
w niedokończonych słowach.

Pozwól popłynąć z nurtem,
nim osiądę pomiędzy historiami
zamkniętymi raz na zawsze
na dnie starego biegu rzeki.

Niemal dotykam twoich żeber,
a nawet nie wiem gdzie jesteś.


12 czerwiec 2021

czwartek, 10 czerwca 2021

Dom na południowym wschodzie

Akty powinności, są jak miłość
wyrachowanej korporacji.
Bolą i trawią cokolwiek zasiane.

***

Nie pamiętam jak stroić struny
na jedwabnej scenie,
jak rozpinać guziki, nie raniąc.

Jak być mędrcem i terapeutą
dla łez. Zastanawiam się
czy aby prawdziwych.

Brudne blizny nie goją się
mimo upływu czasu.
Zegar odlicza znieczulenia.

Liście spadające z kalendarza
nie kończą sezonu.
Popiołu nie spłukuje deszcz.

Chwasty się tlą,
przysłaniając dymem drogę
Komary tną w środku dnia.

***

Obudź mnie panno młoda,
zapal knot oliwnej lampy
i bądź jak kubek kawy.


10 czerwiec 2021

środa, 9 czerwca 2021

Aleja Różana

Spokojnie, to tylko ptak,
ten co zawsze,
mały z czerwonym brzuszkiem.

W domku w ogrodzie
szuka garści słów,
których nigdy nie brakowało.

Teraz ty musisz mu śpiewać
o poranku, a wieczorem
opowiadać bajki z życia wzięte.

Z gałęzi najwyższej z sosen
będzie podglądać,
czy poprawnie malujesz płatki róż,

z pergoli, czy dosypałaś cukru
pod winogrona
i każdą z kolorowych porzeczek.

Zatańczy, gdy usuniesz chwasty
spod piwonii,
bo lubią ludzkie dłonie.

Zaćwierka, gdy wyścielisz gniazdo
przyjaznym duchem.
Spokojnie, to tylko mały ptak.


09 czerwiec 2021