poniedziałek, 26 maja 2014

XV - ...miłe złego początki

Ilekroć bym nie próbował na zaparowanej szybie utrwalić
                      pozytywne aspekty niekontrolowanego związku,
proporcje zmysłów i zrozumienia są zbyt dalekie od stabilności.

Krzywa porozumienia normuje się na poziomie nieporozumienia.

Zmysłowość piętnastej karty eksploduje na głębokości szpiku,
rozsadzając strukturę partnerstwa i zobowiązania.
                                            Diabeł i seks - seks i pożądanie.



Zdziczenie tak zwanej "kultury" zachodu
                    moralnością nie dorównuje zwyczajom pigmejów.
Praca, dom, praca, seks, obowiązki...

                   ...Matkę Boską skurwiono, Jezus umiera naćpany.



Pozostało już tylko zadbać, by pozostawione po sobie autografy
zachowały w sobie znamiona bohaterstwa, męskości i autorytetu.

20-26 maj 2014

czwartek, 15 maja 2014

Gorąca czekolada z chili

Razem możemy siedzieć przy przystanku i udawać bezdomnych
kochając się w najbardziej irytujących miejscach
i śmiać się ze wszystkiego i wszędzie
nie czekając na żadne rozgrzeszenie
Przemysław Mańka - "Rosji (Rosjance)" - 2014

Możemy zniknąć z trawników, zagonów, z domu,
który pochłonął chęć do namiętności
i wrócić na skrzyżowania świateł
- ciepłych, czerwonych i irytujących.

Możemy nucić dotykiem delikatne obrazy,
uciekając od moralności, przyzwoitości, praw i obowiązków.

Na arkuszach z recyklingu układać słowa w wiersz,
w szklankach mieszać wódkę z winem, owoce z korzeniami,
słodycz i pikanterię - jak to zwykle u nas bywało.



Obudźmy się z samotności na żądanie
i spójrzmy w oczy przed laty wypowiedzianej przysiędze.

Pozwólmy zedrzeć z siebie krępujące naleciałości, zobowiązania;
firanki, obrusy, dywaniki - pozory maskujące surowe drewno;
i osobowości, gardzące burzliwością byczej krwi z Egeru.

Pokochajmy się znów, jak ten brokuł i ryż gotowany w curry.


13-15 maj 2014

sobota, 19 kwietnia 2014

Sztuka przetrwania - Projekt Plater

[…]                     Smak pożegnań jest kwaśny, wiśniowy
podobnie do ust, które jednak łatwo było porzucić.
Karolina Olszewska - "Opętanie" - 2014

Przytłaczające mury, spojrzenia, codzienność i styl bez wzajemności;
ust jednak porzucić nie zdołałem, podobnie jak i dni minionego kalendarza.
Przeplatających się burz, wiosen, reklam, zwiastunów, deklaracji i mroku
                                                                z dna najgłębszego z oceanów.



Podczas pełni budzą się demony - miłość, nienawiść, gniew i przerażenie
zagłuszają ostatni dzwonek wiary w realną do spełnienia rzeczywistość.

Namiętność balansująca na granicy szaleństwa rozsadza brukowane ulice,
na których grawerowaliśmy historię niekonwencjonalnej miłości,
namalowanej w systemie solera - o mocnym orzechowych smaku.

Zmysłowość zatrzymała proces dojrzewania związku,
dlatego międzygwiezdne podróże odbyć musimy z osobna.
Kołysani tęsknotą, rubinowi nadamy bursztynowych barw.



Dębowe deski bez politury wyssały z nas gładkość, powab i fantazję,
pozostawiając na powierzchni już tylko ślady dziecięcych stóp,
                                            które, Bogu dzięki, jeszcze zauważamy.
____________________________

13-19 kwiecień 2014

wtorek, 25 marca 2014

Przedwiośnie

Na peronie spowiadam się
pustym ławkom
ze skoliozą wywołaną
zbędnym pochyleniem ku człowiekowi.

Janina Górecka - "Niewysłuchany monolog" - 2014

W pracy spowiadam się zamkniętym w sobie słoikom,
po... - aluminiowej oprawie ciekłokrystalicznego bursztynu,
w domu - ciszy, zaś w parafii przy "Pocieszka" - echu
                   przypominającemu słowa małżeńskiej przysięgi.

Pochylony jak te ławki, nad kalendarzem siedmiu ostatnich lat,
wygrzebuję co szczęśliwsze chwile, podkreślające, że było warto
                  
podziwiać upadek własnego cienia i gangrenę postępującą
                   od języka w stronę niezdolnej do dalszej odnowy uczuć wątroby.

Kolejne wagony opuszczają perony, a ja pozostaję, niezmiennie,
nad tym samym kamieniołomem,
                   w którego ciele utrwaliłem przyszłość i przeznaczenie.

Jestem tu, w Kielcach […] i piszę wiersz...

I choć człowiek człowiekowi pluje w twarz zajadłą codziennością,
nie wrócę pod kominy, bo nie tam budowałem swoją małą ojczyznę,
posadziłem magnolię, dwie jabłonie i naprawiłem dach.

Wyklęty - jak poecie przystało, doglądał będę kwiaty
w zubożałym ogrodzie,
                   kwitnące pod promieniami limitowanego ojcostwa.

Oto moja Polska, Panie Boże
                  
- spowiedź, chleb powszedni i wiersz napisany pijaną nocą.

19-25 marzec 2014

wtorek, 4 marca 2014

Teoria niestabilności

Zima nie kończy się nigdy. Deszcze, dodatnie odczyty
i spojrzenia pozbawione obrzydzenia to tylko anomalie
na planie klimatu wyizolowanej szerokości geograficznej.

Gołoledź nie sprzyja stabilności związku.

Dziedzictwo bombarduje zewnętrzne powiewy
innej możliwości bycia. Symbiozy, kompromisu
i uznania rewersu prawdy tej samej monety przetargowej.


Węzeł zaciska się nieustannie, dusząc samego siebie.


Czerwone światła na skrzyżowaniach wygasły.
Pocałunki, spojrzenia wstecz, Ona i On -
kawa, róża, mięta z porzeczką, gwiazdy,
pigwa, wino i czarny bez - ocet, plewy i gnój!


Gangrena pożera tynki, okna i fundamenty,
firmament dosięga dna oceanu.


Nie wróci wiosna, nawet jeśli słońce pnie się ku dobremu,
ziemia w łzach płonie, rodząc pierwsze wersy nowej prozy.
Bo dłonie plewią kwiaty dla umarłych, a żywym podają jad.

Nieodcięte chwasty ukorzeniły się zbyt głęboko.

Rany się otwierają, karmiąc czarne ptaki
wydobywającym zeń robactwem - ojca, matkę,
egoizm i strach.
1-4 marzec 2014

wtorek, 4 lutego 2014

Proza

[...]                             A jednak koniec już przemknął między nami,
nie wróci z wiosną żadna wróżka, w której utopi się prawda.
Karolina Olszewska - "Traktat o pożegnaniach" - 2014

Nie wróci jesień i deszcz, który obmyłby oczy
nie wypatrujące nowego cyklu zdarzeń...

Bo prawda rodzi się nie tyle z dumy, co z pokory
będącej kamieniem pod fundamenty realnej symbiozy.

Odziedziczone mury i dach są dla niedojrzałych dzieci.


Zostały już tylko wspomnienia utrwalone na ścianach
- niestabilne kamieniołomy burzliwej historii,
równie burzliwe poetyckie relacje i szklane noce.

Namiętności odeszły w emocje, emocje w uprzedzenia,
strach i pragnienie samotności...

Hybrydy osiągnęły szczyt nie do pokonania.


Kropka i śmierć wydają się tak oczywiste,
że nikt się nie boi wypowiadać ich imienia
w obecności i bez obecności...

Echa, wzory, fanaberie i kobiecość
- szorstkie jak miniony czas, spojrzenia, ciało i krew
nie przemknęły niezauważone jak milion twarzy.

Pozostaną na zawsze w detalach uśmiechów
bohaterów ślubnej fotografii.

2-4 luty 2014

Proza