piątek, 28 maja 2021

Epistula

Ogień w kominku zgasł.
Kładąc się spać,
szukam miejsca obok
i słowa nienapisanego.

Nawet nie wiem, gdzie
znaleźć sad pod koronkami
i owoce do zerwania
z niepryskanego drzewa.

Ziemię miękką i wilgotną
w którą można wbić nóż
i posadzić plony
na kolejne lata życia.

Nie znam imienia,
smaku, zapachu ciała,
szumu, odmiany zboża
i koloru jego kwiatów.

Nie potrafię już się unieść
tak wysoko, by wypatrzeć
ogród, z którego
moglibyśmy podziwiać słońce.

Słyszysz trzask?
To ostatnia iskra przygasa,
a ja czekam listu,
tradycyjnego, na papierze.

27-28 maj 2021

sobota, 22 maja 2021

Słów kilka starego wilka

Dziś porozmawiajmy o miłości.
To te maluczkie, czarne nutki
skrywające się pod żebrami.
Zwykle cichutko kwilą
i pozostają niezauważone.

Czasem rozsiewając się po ciele
skaczą radośnie jak pchełki.
Pomyślunek czmycha w las,
zostawiając poligon głupocie
i serii nieprzemyślanych błędów.

Bywa również i zacnie, kiedy
dobosz przyzwoicie w taraban wali
młot kowalski nie kuje zbroi,
a rolnik sumiennie szykuje ziemię
pod nowy sezon w kalendarzu.

Tak. Miłość jest skomplikowana.
Może skrycie zerkać spod parapetu,
być harfą, spadającymi gwiazdami,
ale też burzą, tornadem, gradobiciem
i tektonicznym rozpierdoleniem.

Szukając morału w tym monolog
u,
nie znajdziecie niczego, prócz
zawiniątka poplątanych myśli
nad którymi trzeba się pochylić.
Ot cały sens mojej lekkiej rozprawy.


22 maj 2021

czwartek, 20 maja 2021

Slam poetry 2021

Bajka kończy się morałem, wiersz pointą,
a rozumienie poety?
           Z końcem, dopiero się rozpoczyna.
*

Nie utopisz ognia w szklance złotej wody,
ani rosą zmyślnie napisanych łez.

Sok czule wyciskany ostatnie kilka lat
z każdego wspólnego dnia, studzony nocą,
teraz został rozlany. Grunt upił się słodyczą.
Tak. Kiedyś jeszcze wyrosną na nim kwiaty,
jednak nie dla tych samych oczu, dłoni
i nie dla tych samych stóp, by mogły tańczyć
pośród nich w zwiewnej bieliźnie,
a może nawet bezwstydnie, zupełnie nago.

Już nie muszę wierszy pisać nocą.
Słowa wlatują szczelinami niedomkniętych
skrzydeł drzwi i okien. Szepczą, podpowiadają,
a pióro samo płynie po kartce papieru.
Nie pytam co mówi wiatr, który zajął
moje miejsce w domu i nie chce wiedzieć,
jakie teksty sczytujesz z odbicia w zwierciadle.
Niech pozostaną twoim wielobarwnym sekretem.

Chłód i deszcz ustąpiły już miejsca wiośnie.

__________________________
*
 "Aide-mémoire" 18 sierpień 2018

20 maj 2021

 

sobota, 15 maja 2021

Na spękanej skale domu się nie buduje

Synowie jak tęga smycz
trzymają mnie przy życiu,
łzy każą zachować pod powieką,
bo ojciec musi być twardy
jak kurwa, która nigdy nie płacze.
*

Więc jestem jak wulkan
rozsadzający wyspę na której stoi,
by móc się ponownie wynurzyć
z dna głębokiego oceanu.

Mistrz ceremonii swoje już zrobił,
może odejść za zwyczajne słowa
Bóg zapłać, żeś dolał oliwy
do ostatniego namaszczenia
.

Nie ważne czy pióro
nosi się w skrzydłach, czy w dłoni.
Istotą jest wysokość latania
ponad ludzką pychą i bezmyślnością.

A Ty Boże zatrzymaj się w miejscu,
w którym zapomniałeś mojego imienia
i zamilcz, bo cisza najpiękniej gra.
________________________
* "Pigwa i czarny bez" 2-8 styczeń 2014
15 maj 2021

piątek, 14 maja 2021

Domek z drewna

I zatańczyły duchy na deskach
amfiteatru, który zbudowałem.
W blasku ognia rzeczywistość
wydaje się wyglądać inaczej.

***

Mogę podziwiać dzikie sady
na kieleckiej Wietrzni,
słuchać wiosennych igraszek
wróbli, sikorek i szerszeni.

Nie, nie szerszeni.

Te za bardzo się oddaliły
i pogubiły wspólne nuty.
Deszcz, wiatr i gradobicie
potargały im skrzydełka.

Stop. Żar tli nieugaszony,

Gromy i błyskawice otwierają
zamknięte okna i drzwi.
Wiatr rozwiewa wątpliwości.
Liście kwitnących drzew szepcą.

A mają o czym opowiadać.

Dzika natura pamięta tak jak jest,
a nie tak, jak widzą to zaślepieni
wszelkimi emocjami ludzie.
Mędrcy kaleczący własne stopy.

***

Duchy się rozejdą i pozamykają
w swoich kamiennych grobach,
a ogień, gdy już wszystko strawi,
to zwyczajnie zgaśnie.

13-14 maj 2021

czwartek, 14 maja 2020

resztę oddaj (s)tworzeniom

 dotykać tylu ważnych rzeczy
a czuć jedynie mrowienie palców
o 6 rano

sen paruje na szybach
lecz nie chce skończyć się w głowie
czas

nie zmienia świata
ludzie od zawsze potrafią to robić
niezauważalnie

dlatego bądź mądry i pisz
byle kłamstewka
rzeki
i czerp tę wodę gołą ręką

a jeśli chcesz ukryć bliznę
zostaw ją na wierzchu

niech śmieje się za dnia
nocą zaciska wargi
zjada swój głód

rzucając okruchy tylko dla gołębi


Emilia Chmielecka - 14 maja 2020

poniedziałek, 4 maja 2020

Dom pod wodospadem

Dopóki deszcz przeplata się
z promieniami gorącego słońca,
dopóty malarzowi nie zabraknie słów.

***

Gromy niczym meteory
uderzają w świeżo zaoraną ziemię,
zbijając każdą kiełkującą myśl.
Ogień przebiegle podchodzi
z pobliskich łąk i lasów.

Nie mam już młodzieńczej cierpliwości,
giętkiego pióra i strumienia atramentu.
Nie mam igły i nitki, którymi
mógłbym załatać tak wiele blizn.

Zbudowałem dwa maszty
dźwigające kolorowe jeszcze żagle,
którym zbyt wcześnie musiałem pozwolić
płynąć po odległych oceanach.
Nie zapamiętały nawet imienia cieśli.

Posadziłem drzewa na cudzej ziemi,
których woni i aromatu
nie było mi dane oglądać, dotykać,
i wciąż popełniam te same błędy.

Szaro-blade niebo tańczy nad głową,
zakrywając sobą niedostępne światy.
Milczy, grzmi i znika nocą,
zostawiając tylko pustą ciemność.

***

Czytaj, czytaj Szalony Boże
dzierżący karafkę z zielonego szkła.
Wewnątrz mojego ducha nie znajdziesz.

04 maj 2020