niedziela, 26 listopada 2017

Malinowe niebo

Krople uderzają o blaszany parapet,
wygrywając melodię niczym pozytywka
z pożegnalnej kartki…
Nie poznałaś zapachu koszuli,
a ja nektaru spijanego z ust.

Prognozy nie wyglądają najlepiej.
Deszcz krystalizuje się
i układa w kolejne warstwy
niespełnionych marzeń.

W barku nie znajdziesz
wykwintnego Châteauneuf-du-Pape,
tylko wino domowej roboty.
W popielniczce niedopałki
samotnie spędzonych wieczorów.

A jednak postanowiłaś mnie przeczytać.

26 listopad 2017

wtorek, 24 października 2017

Słyszałaś zapowiedzi synoptyków?

Bo w życiu nie ma prostych schematów,
recepty na spełnienie marzeń
i miłości do kupienia w supermarkecie.
Marek Olszewski - "Wojna jest tylko alegorią tworzenia" - 2 maj 2015

Liście wcześniej czy później opadną z drzew,
słońce schowa się za horyzontem,
a ty zapragniesz magika-terapeuty.

Nie będę nigdy jachtem i nocą pod palmami,
scenariuszem wizualizacji z happy endem,
ale nieokiełznaną naturą, gdzie obok lodowców
zdzierających skórę z żeber, słońce spłynie
rozkoszą w czarną ziemię. Mostem i wielką zaporą
regulującą twój niekontrolowany bieg.

Wulkany burzą stary ład i wypychają z oceanów
nowe lądy, niezdobyte szczyty i horyzonty
malowane niespotykaną dotąd kreską.

Tej nocy udam, że cię nie obserwuję.

24 października 2017

wtorek, 10 października 2017

Inny wiersz o umieraniu

Bursztyn w ocynkowanej zbroi i ciekłokrystaliczne szkło
pozwalają choć na krótką chwilę znaleźć się pomiędzy
pragnieniami, a […] niespełnioną ucztą.
Marek Olszewski - "Krótki wiersz o umieraniu" - 18 wrz. 2016

Grawitacja oszalała, komety i asteroidy
śladem słowa fałszywego proroka
rozbijają się o wypadające z orbit planety.

Dzieci o kolorowych imionach
błądzą w niebezpiecznej pajęczynie.
Dorośli co niegdyś dumnie w żagle
                                            łapali wiatr,
dziś z połamanymi ramionami
dają się nieść zdradliwym wodom oceanu.

Kontynenty zderzają się i rozchodzą,
rozdzierane niegojącymi ranami.


Słyszysz? To wiatr cię zaczepia, wirując
liśćmi u stóp. Czerwone klony, kasztany
i orzechy przypominają o jesieni.

Im dalej woda cofnęła się od brzegu,
tym większą przyniesie falę.

Każdy kolejny wiersz, jest bliższy ostatniemu.

10 październik 2017

sobota, 23 września 2017

Korona z dzikiej róży

Bo jestem jak mogiła na radzieckim cmentarzu,
ideologicznie niepojęty. Jak twardy głaz,
który się toczy przed siebie, nieskończenie daleko.

Jestem jak wiatr, który wieje w oczy.

A ty nie boisz się igrać z żywiołem. Nago
tańczysz, przeplatając się przez żebra.
Wnikasz, przenikasz, jak fakir stąpasz po ogniu.

Nieprzyzwoicie, na scenie z ruchomego piasku.

Zwilżę ci skrzydła, piórem malując obrazy
głęboko pomiędzy biodrami. Upadniesz
i skonasz sparaliżowana jadowitym pocałunkiem.

23 wrzesień 2017

piątek, 1 września 2017

Złoty ptak

Pewnej nocy śnił mi się złoty ptak
- gniazdo słał marzeniami.
Rozpostartymi skrzydłami odbijał
          blask spokojnego księżyca.

Wiatr niósł melodię dalekiego morza.

Pewnej nocy i ja, w ramieniu
ukołyszę każdy z twoich oddechów,
strzegąc przed upiorami i echem
                               minionego dnia.

01 wrzesień 2017

środa, 9 sierpnia 2017

Iluminacja (mała apokalipsa)

Pukając na pożegnanie do drzwi,
tuż nad progiem, w tę małą szczelinę,
włóż kartkę z imieniem i nazwiskiem.
Wykrzycz na niej
niespełnienia twoich oczekiwań.

Po trzecim pukaniu bezpowrotnie zniknę.
Rozpłynę się na planie wspomnień
i tego, co nie miało prawa się zdarzyć.

09 sierpień 2017