* Iwan Szyszkin - "Na dzikiej północy" 1891
"Kurwa nie nie rozdaje pocałunków i nie płacze,
poeta łzy zamienia w słowa, słowa w wiatr."
M. Ciućka [Olszewski (przyp.aut.)] to prawdziwy dobosz sprawy ludzkiej. I choć często się buntuje, obraża na świat
i widzi go w ciemniejszych barwach, to poeta z krwi i kości, który wierny jest swoim ideałom i nie powiela modnych
wzorców i mód, pisząc tak, jak dyktuje mu serce. [Anna Nogaj - Kozirynek NR VII/ZIMA 2009]
piątek, 1 stycznia 2016
sobota, 17 października 2015
Bo wiersz musi mieć pointę
Wyobraź
sobie, że pocałunkami badam głębokość szczelin pomiędzy
żebrami,
doszukując się śladów spojrzeń sprzed lat. Rys i pęknięć,
którymi mógłbym wkraść się o dwa pokłady poniżej skóry i kości.
doszukując się śladów spojrzeń sprzed lat. Rys i pęknięć,
którymi mógłbym wkraść się o dwa pokłady poniżej skóry i kości.
Wyobraź
sobie noc, kąpiel w czerwonym włoskim winie z bąbelkami,
jego gęste krople spływające po krawędziach drżących ust.
Nieregularne oddechy, sny i rzeczywistość wymieszane w jednym szkle.
jego gęste krople spływające po krawędziach drżących ust.
Nieregularne oddechy, sny i rzeczywistość wymieszane w jednym szkle.
Słyszysz?
To puls bijący w pozamykane okna, niesiony z chłodnym wiatrem.
Jesienią
nie jest za późno… Odczytać pomiędzy literami wiadomości
tekst
pisany pomniejszoną kursywą - cytowaną z samych głębin zamkniętej kopalni,
nad którą powiewa opuszczony zielono-czarny sztandar z równie czarną aksamitką.
pisany pomniejszoną kursywą - cytowaną z samych głębin zamkniętej kopalni,
nad którą powiewa opuszczony zielono-czarny sztandar z równie czarną aksamitką.
Nie
piszesz marzeń pod adres nieznany, nie dzielisz anonimowo
koszmarnych snów,
bo wspomnienia, codzienność i przeznaczenie nie przeplatają się przypadkowo.
bo wspomnienia, codzienność i przeznaczenie nie przeplatają się przypadkowo.
17 październik 2015
wtorek, 22 września 2015
Dom niepojęty
w przerwach oddzielam od bieli czerń
może to nie jest sen
związany w kokardę tęczą
może to nie jest sen
związany w kokardę tęczą
'gracjana'
(forum POSTscriptum) - "śnię
życie śnię"
- 2015
Bajki, nawet te czarno-białe, zwykle
kończyły się dobrze,
albo choć mądrą nauką - niekoniecznie dla samego bohatera.
albo choć mądrą nauką - niekoniecznie dla samego bohatera.
Ale to nie bajka i nie sen.
Związki przyczynowo-skutkowe w które
zostaliśmy wplątani,
pożerają już własne ogony. Ciasno, coraz ciaśniej...
Letnie słońce przygasa i pada deszcz zalewający pole widzenia.
Pod stopami błoto i kamienie - rany i krew (niekolorowa).
pożerają już własne ogony. Ciasno, coraz ciaśniej...
Letnie słońce przygasa i pada deszcz zalewający pole widzenia.
Pod stopami błoto i kamienie - rany i krew (niekolorowa).
Pamiętasz wiarę, której nas uczyli
przed przystąpieniem
do pierwszej komunii świętej? - Zbawienie i Raj.
Uczono też, że warto być dobrym, bo to wraca. Ponoć.
Kolejna zakłamana zagrywka
motywująca potulne baranki do trzymania się w stadzie.
do pierwszej komunii świętej? - Zbawienie i Raj.
Uczono też, że warto być dobrym, bo to wraca. Ponoć.
Kolejna zakłamana zagrywka
motywująca potulne baranki do trzymania się w stadzie.
Biblijna prawda o moralności jest tak
samo głupia,
jak radziecka propaganda o demokracji.
jak radziecka propaganda o demokracji.
System wartości bez wartości jest
równie wytrawny
jak wspomnienie obietnic przedmałżeńskich
i fizjologiczny seks przyodziany w mit o miłości.
jak wspomnienie obietnic przedmałżeńskich
i fizjologiczny seks przyodziany w mit o miłości.
Bo to nie bajka i nie sen.
Marzenia przygasają razem z ostatnią
zapałką
z pudełka dobrej nadziei.
z pudełka dobrej nadziei.
22
wrzesień 2015
środa, 2 września 2015
Dom modliszka (remake)
Liście
z rynien odpadają już nie tylko jesienią,
młode drzewa zarósł perz, starych nie ma kto pielęgnować.
Pokrzywy i czarny bez przekraczają progi każdego z pokoi,
zajmując przestrzeń bogatą niegdyś w ślady dziecięcych stóp.
młode drzewa zarósł perz, starych nie ma kto pielęgnować.
Pokrzywy i czarny bez przekraczają progi każdego z pokoi,
zajmując przestrzeń bogatą niegdyś w ślady dziecięcych stóp.
Kilogramy
bez-akcyzowego tytoniu tlą i spopielają
się
przed ołtarzem samotni.
przed ołtarzem samotni.
Bezkrwawa rewolucja zawiodła...
Zabite gwoździami okna duszą wolny
oddech,
skraplając niedopełnione myśli do butelki po dyskontowej wódce.
W imię miesiączki, sraczki, migreny i na poczet rozgrzeszenia
odziedziczonej patologii - zespołu pomiędzy-alkoholowego.
skraplając niedopełnione myśli do butelki po dyskontowej wódce.
W imię miesiączki, sraczki, migreny i na poczet rozgrzeszenia
odziedziczonej patologii - zespołu pomiędzy-alkoholowego.
W imię ojca, synów i matki... - i
like it.
A na suficie (gdzieś) białe tło, bez
plam. Odmalowałem świat.
29 sierpień - 01 wrzesień 2015
sobota, 15 sierpnia 2015
Fantasmagorie
Zaprowadź mnie na brzeg
śródlądowego oceanu,
głębokiego jak spojrzenie - tak odległe...
głębokiego jak spojrzenie - tak odległe...
Prowadź szlakiem
każdej z gwiazd,
w sierpniu spadających z nieba.
Sczytaj ukrytą w nich tajemnicę - szeptem.
w sierpniu spadających z nieba.
Sczytaj ukrytą w nich tajemnicę - szeptem.
pomiędzy wilgotne krawędzie rozstępującego się lądu,
wędrować dolinami każdego z żeber - dłońmi i pocałunkami.
Słyszysz szelest liści w
prywatnym ogrodzie,
powiew oplatający uda, tułów, szyję,
muskający krawędzie ust?
powiew oplatający uda, tułów, szyję,
muskający krawędzie ust?
Pozwól
mu zwariować,
złamać las, zerwać garderobę,
utopić spragnione kropel deszczu ciało.
złamać las, zerwać garderobę,
utopić spragnione kropel deszczu ciało.
Wzburz
gradobicie i deszcz! Jutro zakwitną kwiaty.
15
sierpień 2015
niedziela, 19 lipca 2015
Wdeptany w codzienność
Napotkanym
psim włóczęgom,
próbuję wyjaśnić realia świata.
Ze zrozumieniem merdają ogonami
i odchodzą na poszukiwanie logiki
[...]
próbuję wyjaśnić realia świata.
Ze zrozumieniem merdają ogonami
i odchodzą na poszukiwanie logiki
[...]
Mirosław
Chodynicki - "Depcząc
w codzienność" - 2015
Pamiętam
wzrok zdychającej suki.
Chciała odejść w samotności,
z dala od ludzkich, litościwych spojrzeń.
O poranku przykryłem ją brunatno-czarną ziemią.
Chciała odejść w samotności,
z dala od ludzkich, litościwych spojrzeń.
O poranku przykryłem ją brunatno-czarną ziemią.
Nie
jestem Ameryką,
Indianinem zza złotej maski.
Nie maluję ust kolorowym atramentem
- używam standardowej, systemowej czcionki,
Indianinem zza złotej maski.
Nie maluję ust kolorowym atramentem
- używam standardowej, systemowej czcionki,
by
kiedyś, jak ta suka...
19
lipiec 2015
sobota, 13 czerwca 2015
Atopia
Paranoja
nigdy nie kłamie.
Ojciec i matka prowadzili drobną dłoń
po z góry zapisanych kartkach,
a Ty subtelnie,
w poczuciu małżeńskiego obowiązku,
podzieliłaś się tym na dzień dobry i dobranoc.
Paranoja nie śpi
- drzemie w obolałych żebrach i kolanach,
by przypominać o sobie,
przy każdej zmianie pogody.
Ostatnia wysypka
nie jest tylko reakcją alergiczną.
Ojciec i matka prowadzili drobną dłoń
po z góry zapisanych kartkach,
a Ty subtelnie,
w poczuciu małżeńskiego obowiązku,
podzieliłaś się tym na dzień dobry i dobranoc.
Paranoja nie śpi
- drzemie w obolałych żebrach i kolanach,
by przypominać o sobie,
przy każdej zmianie pogody.
Ostatnia wysypka
nie jest tylko reakcją alergiczną.
13
czerwiec 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)
