piątek, 1 stycznia 2016

Nokturn noworoczny

Gdzie jesteś panno wyrozumiała,
której spojrzeć bym mógł w głębiny,
szukać odbicia niewypowiedzianych słów?

Gdzie noc nie zakończona, tam i ja;
jak ten pies pomiędzy krawężnikami,
oślepiony blaskiem nadjeżdżającej śmierci;
jak ćma otoczona niewidzialnym murem.

Przygnieciony
               oddycham już tylko z obowiązku.
1 styczeń 2016

Na krawędzi



* Iwan Szyszkin - "Na dzikiej północy" 1891

sobota, 17 października 2015

Bo wiersz musi mieć pointę

Wyobraź sobie, że pocałunkami badam głębokość szczelin pomiędzy żebrami,
doszukując się śladów spojrzeń sprzed lat.
Rys i pęknięć,
którymi mógłbym wkraść się o dwa pokłady poniżej skóry i kości.

Wyobraź sobie noc, kąpiel w czerwonym włoskim winie z bąbelkami,
jego gęste krople spływające po krawędziach drżących ust.
Nieregularne oddechy, sny i rzeczywistość wymieszane w jednym szkle.

Słyszysz? To puls bijący w pozamykane okna, niesiony z chłodnym wiatrem.

Jesienią nie jest za późno… Odczytać pomiędzy literami wiadomości tekst
pisany pomniejszoną kursywą - cytowaną z samych głębin zamkniętej kopalni,
nad którą powiewa opuszczony zielono-czarny sztandar z równie czarną aksamitką.

Nie piszesz marzeń pod adres nieznany, nie dzielisz anonimowo koszmarnych snów,
bo wspomnienia, codzienność i przeznaczenie nie przeplatają się przypadkowo.

17 październik 2015

wtorek, 22 września 2015

Dom niepojęty

w przerwach oddzielam od bieli czerń
może to nie jest sen
związany w kokardę tęczą
'gracjana' (forum POSTscriptum) - "śnię życie śnię" - 2015

Bajki, nawet te czarno-białe, zwykle kończyły się dobrze,
albo choć mądrą nauką - niekoniecznie dla samego bohatera.

Ale to nie bajka i nie sen.

Związki przyczynowo-skutkowe w które zostaliśmy wplątani,
pożerają już własne ogony. Ciasno, coraz ciaśniej...
Letnie słońce przygasa i pada deszcz zalewający pole widzenia.
Pod stopami błoto i kamienie - rany i krew (niekolorowa).

Pamiętasz wiarę, której nas uczyli przed przystąpieniem
do pierwszej komunii świętej? - Zbawienie i Raj.
Uczono też, że warto być dobrym, bo to wraca. Ponoć.
Kolejna zakłamana zagrywka
motywująca potulne baranki do trzymania się w stadzie.

Biblijna prawda o moralności jest tak samo głupia,
jak radziecka propaganda o demokracji.

System wartości bez wartości jest równie wytrawny
jak wspomnienie obietnic przedmałżeńskich
i fizjologiczny seks przyodziany w mit o miłości.

Bo to nie bajka i nie sen.

Marzenia przygasają razem z ostatnią zapałką
z pudełka dobrej nadziei.

22 wrzesień 2015

środa, 2 września 2015

Dom modliszka (remake)

Liście z rynien odpadają już nie tylko jesienią,
młode drzewa zarósł perz, starych nie ma kto pielęgnować.
Pokrzywy i czarny bez przekraczają progi każdego z pokoi,
zajmując przestrzeń bogatą niegdyś w ślady dziecięcych stóp.
Kilogramy bez-akcyzowego tytoniu tlą i spopielają się
                                                      przed ołtarzem samotni.

Bezkrwawa rewolucja zawiodła...

Zabite gwoździami okna duszą wolny oddech,
skraplając niedopełnione myśli do butelki po dyskontowej wódce.
W imię miesiączki, sraczki, migreny i na poczet rozgrzeszenia
odziedziczonej patologii - zespołu pomiędzy-alkoholowego.

W imię ojca, synów i matki... - i like it.

A na suficie (gdzieś) białe tło, bez plam. Odmalowałem świat.

29 sierpień - 01 wrzesień 2015

sobota, 15 sierpnia 2015

Fantasmagorie

Zaprowadź mnie na brzeg śródlądowego oceanu,
głębokiego jak spojrzenie - tak odległe...

Prowadź szlakiem każdej z gwiazd,
w sierpniu spadających z nieba.
Sczytaj ukrytą w nich tajemnicę - szeptem.

Pozwól ich śladem spłonąć i wbić się głęboko
pomiędzy wilgotne krawędzie rozstępującego się lądu,
wędrować dolinami każdego z żeber - dłońmi i
pocałunkami.



Słyszysz szelest liści w prywatnym ogrodzie,
powiew oplatający uda, tułów, szyję,
muskający krawędzie ust?

Pozwól mu zwariować,
złamać las, zerwać garderobę,
utopić spragnione kropel deszczu ciało.

Wzburz gradobicie i deszcz! Jutro zakwitną kwiaty.

15 sierpień 2015

niedziela, 19 lipca 2015

Wdeptany w codzienność

Napotkanym psim włóczęgom,
próbuję wyjaśnić realia świata.
Ze zrozumieniem merdają ogonami
i odchodzą na poszukiwanie logiki

[...]
Mirosław Chodynicki - "Depcząc w codzienność" - 2015

Pamiętam wzrok zdychającej suki.
Chciała odejść w samotności,
z dala od ludzkich, litościwych spojrzeń.
O poranku przykryłem ją brunatno-czarną ziemią.

Nie jestem Ameryką,
Indianinem zza złotej maski.
Nie maluję ust kolorowym atramentem
- używam standardowej, systemowej czcionki,

by kiedyś, jak ta suka...

19 lipiec 2015