(dla K.P.)
Nikt tego nie wymówi inaczej,
nawet, gdy milczysz
- daleko, jak zawsze,
czuję delikatny powiew każdego słowa.
Miałem miskę pierogów, podaną pod nos.
Nawet nie spróbowałem,
a teraz spokoju nie daje mi myśl
o tym jak mogły smakować
i czy wiedziałbym, jak delektować się
każdą ich odrobiną.
Nie wiem i nie dowiem się nigdy.
Pojęcia nie mam jak całuje się takie usta,
czy mógłbym dotknąć pierś,
wejść głęboko, nie zadając bólu.
Tak by to była miło wspominana wycieczka.
Przez te same lasy, po których dawno temu
mnie prowadziłaś.
Gdy wiatr układał twoje włosy,
gdy nie mieliśmy jeszcze zmarszczek,
a nasze życiorysy były pisane na białych kartkach.
Potrzebowałem pół wieku, by móc to powiedzieć.
Tyle lat, a człowiek wciąż głupi.
Popatrz na tę czarną tablicę zapisaną kredą
- jak łatwo to zetrzeć lekko zwilżoną gąbką
i napisać nowy tekst… Biały na czarnym tle.
27 październik 2024
Również z kielc ale to nie to sprawia że trafiasz z łatwością do rownierz Marka rownierz Olszewskiego .
OdpowiedzUsuńW przeciągu kilkunastu lat, od kiedy tu zamieszkałem, natknąłem się już na kilku Marków Olszewskich :)
UsuńWidzę Marku,że nadal mieszasz słowa. Całkiem fajny wiersz. Pozdrawiam Darek M z Wawy, co kiedyś samochód twój parkowaliśmy przy Wschodnim.
UsuńPamiętam Cię doskonale. Pozdrowienia dla Niny.
Usuń