sobota, 14 kwietnia 2018

Metafizyka

Nie boisz się wiru, urodzonego
na pozornie spokojnym lustrze wody?
Świata nieodkrytej matematyki
i algorytmów z wieloma niewiadomymi?

Miał być wiosenny deszcz pod parasolem,
dwa kamienie w najgłębszym wykopalisku
geoarcheologicznym, a tutaj ziemia drży.

Słyszysz?

Wymarłe cywilizacje budzą się
z naszej winy, bo w tajemnicy przed sobą
wyszeptaliśmy takie same zaklęcia.

14 kwiecień 2018

środa, 11 kwietnia 2018

Chwila wyrwana z planu

Kielecka Wietrznia nigdy nie wygląda tak samo.

Szukałaś miejsca pomiędzy promieniami,
a śpiewem dzikich ptaków,
ukryta za ciemnymi okularami.
Zauważyłem odrosty włosów
- naturalnie - taką jaką jesteś.

Bazie, szerszenie trzy palce pod żebrami,
ostrzegające, że już nie my decydujemy o wszystkim
i ten ptak z niebieskimi piórami na skrzydłach
- nawet nie wiem jak ma na imię.

A ty - myślisz, że te chwile zapamiętałaś?

11 kwiecień 2018

wtorek, 27 marca 2018

Poza dyrektywą

Myślę, że co gorsze wspomnienia należy odłożyć na górną półkę.
Trzeciej nie zmieniajmy - sernik i szarlotka dobrze tam się prezentują.

Zapałki, sól i pieprz zawsze muszą pozostać poza zasięgiem dzieci.

Ja mimo wszystko pozostanę przy nazywaniu rzeczy, takimi jakie są.
Kody numeryczne nigdy do mnie nie przemawiały.
Co byś powiedziała, by wieczorem przy 28 046, zrobić 138?

Chcę wyjść - gwiazdy są wyraźne, można zliczyć Plejady,
to zapowiada poprawę pogody i ocieplenie wszelkich relacji
na nowym-kolorowym planie.
Tak. Kolorowym, z zapachami.

Tymczasem przy białej herbacie, z sokiem z kwiatów czarnego bzu
poukładam swoje myśli: stare drzewa w tle, bliżej krzewy i dzikie zioła.

Dość! Przemieszam je, niech tańczą jak mitologicznej-pogańskiej orgii.

Książki można czytać, ale też pisać, drwiąc w nich z praw czasu
i stanowisk jakie nam przypisano - komu można dojść,
a kto ma siedzieć na dupie i nabijać te pierdolone sreberka.

Napijmy się wina prosto z butelki, bez manier i etykiety,
splećmy sznurówki naszych butów i dopiszmy do tego wiersza pointę.

27 marzec 2018

wtorek, 20 marca 2018

Na dobrą sprawę

Ja nie piszę ikon na podobieństwo Boga,
białych ścian nie zdobią złote ornamenty
i choć wiersze mogą przypominać
zabawę atramentem sympatycznym,
to pozostają lustrzanym odbiciem
najprawdziwszej rzeczy.

Nie stawiam ścian bez fundamentów,
domu w którym nie ma miejsca dla ciebie,
dlatego każdy
z wersów
może wydawać się tak bardzo znajomy.

20 marzec 2018

piątek, 9 marca 2018

Kotki na wierzbach

Jeśli kochasz kwiat, nie zrywaj go.
[…]
W miłości nie chodzi o posiadanie.
W miłości chodzi o docenienie.
Osho (Bhagwan Shree Rajneesh) - 11.12.31 - 19.01.90

Opadłe jesienią liście złożyłem w poczekalni,
pod ich okryciem dojrzeją nienapisane dni.

Nie kupię tęczy malowanej ciepłym spojrzeniem
przez krople słonych łez, wiosny, stopnienia śniegu,
śpiewu wschodzącego lasu i spełnionych snów.

Nie napiszę tekstu na zamówienie wbrew
kierunkowi chłodnego jeszcze wiatru.

Mogę być miękkim kocem, rękawem,
w który wytrzesz nos, płomieniem
nocą dającym poczucie bezpieczeństwa
i kamieniem. Będziesz się czasem potykać,
cedząc życzliwie przez zęby kurwa, kurwa i chuj.

A potem znajdziemy w sobie ukojenie,
wstydząc się niewłaściwie zużytych emocji.

09 marzec 2018

poniedziałek, 26 lutego 2018

List nieoficjalny

Pochyliłem się nad niespełnioną miłością
- tak spokojnie leży, jak gdyby spała.
Garścią ziemi przykryłem niedotknięte ciało.

Wiesz jak pięknie śpiewają rosnące dziś
w tym miejscu kolorowe tulipany?
W każdym z nich jest nienapisany wiersz.

Nie sądziłem, że można tyle opowiadać
o tym, co się nigdy nie wydarzyło.

A ja jestem tylko dłonią prowadzącą
pędzel po białych prześcieradłach.
Obrazy i zapachy tworzą się same
- barwnie, jak na dzikiej polanie.

I choć nigdy tu nie zatańczyliśmy,
wiatr i drobne krople porannej mgły
na zawsze pozostaną w twoich włosach.

26 luty 2018

czwartek, 8 lutego 2018

Ogień i zimny wiatr

Jakie to naiwne wierzyć, że z wiosną
śnieg stopnieje i zakwitną kwiaty.
Demony wciąż pozostają pod obrazami
na każdej ze ścian.
Pewna hinduska kiedyś radziła
mi,
by pochylać ramy, to utrudnia im byt.

Czy ktoś, kto postanowił przebrnąć
tę drogę wagonem towarowym,
może się przesiąść do klasy premium?
Pić kawę z porcelanowej filiżanki
i patrzeć w błękit oczu?

Węgiel, gruz i kamienie
obijają i tak już umęczone kości,
z otartych dłoni i stóp nie łzawi krew.

A jednak siadasz na moim parapecie
- sikoreczko.
I ulatujesz,
gdy tylko zderzy się nasz wzrok.

08 luty 2018