środa, 16 marca 2016

Jak Toccata i fuga d-moll...

Może niekoniecznie pająk
- trudno spojrzeć mu w oczy,
rybki wydają się nijakie
- nieme wideo, jak w starym kinie.

Świerszcz?

Grałby długimi wieczorami
- te bywają najtrudniejsze.

Jak Toccata i fuga d-moll,
V symfonia Beethovena
                  w rockowym wydaniu,
albo, ot, irlandzkie pogrywanie.

Przyjaciela warto posłuchać.

16 marzec 2016

wtorek, 15 marca 2016

Grzechów nie żałuję

Spowiadam się Panu, Panie Doktorze,
z marzeń niespełnionych,
niekoniecznie moralnych i przyzwoitych.

Spowiadam się z każdego imienia,
spojrzenia, dotyku i ust,
przy których smaku
mógłbym naiwnie zasypiać
                                      jak stary wiersz
w równie starym skoroszycie.

Gdybym tylko odnalazł te właściwe.
15 marzec 2016

wtorek, 9 lutego 2016

Madame, moja Madame

A kiedy za oknem Pan Bóg zasieje zielone dywany,
będę stąpał po nich dwiema parami bosych stóp,

bo człowiek nie jest stworzony do umierania
                                                          w samotności.



Madame, moja Madame - ta, której nie ma.

Narysuj się na planie każdej z kartek kalendarza,
w porannym odbiciu w łazienkowym zwierciadle
i przy drugim komplecie sztućców i talerzy
                                                          - naprzeciw.

Śnij mi się każdej nocy i pozwól się śnić,
by nawet po zachodzie w oczach
uniesienia mogły nieprzerwanie trwać.

Ogień, motyle i to sympatyczne ćwierkanie
echem odbijające się pod warstwą wrażliwej odzieży

- znasz to?

Takie samo, jak wówczas, gdy za pierwszym razem
                             odkrywałaś potęgę zmysłowości.



Pan Bóg za oknem zasieje zielone dywany,
ale nie poprowadzi (ciągnąc za uszy) starych koni,
by odnalazły się ponad horyzontami.
09 luty 2016

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Na krawędzi (języki obce)

Nie jestem modlitwą powszednią,
magicznym skryptem
tylko dla dorosłych.
Nie piszę nagim paznokciem
po piersiach figlarnych łamigłówek
- już zapomniałem jak to jest.

Jak oblodzona sosna Na dzikiej północy*,
                                                   na krawędzi,
wypatruję nienadchodzącej odwilży;
ptaka, który usiadłby przy ramieniu
i nucił w niepoznanym języku kojące kołysanki;
głupiutkiej melodii o szczerym,
                             błękitnozielonym spojrzeniu.

Nie jestem modlitwą powszednią,
magicznym skryptem,

jestem wierszem o trudnej, nierozumianej treści.
_____________________________________
* Iwan Szyszkin - "Na dzikiej północy" 1891


18 styczeń 2016

piątek, 1 stycznia 2016

Nokturn noworoczny

Gdzie jesteś panno wyrozumiała,
której spojrzeć bym mógł w głębiny,
szukać odbicia niewypowiedzianych słów?

Gdzie noc nie zakończona, tam i ja;
jak ten pies pomiędzy krawężnikami,
oślepiony blaskiem nadjeżdżającej śmierci;
jak ćma otoczona niewidzialnym murem.

Przygnieciony
               oddycham już tylko z obowiązku.
1 styczeń 2016

Na krawędzi



* Iwan Szyszkin - "Na dzikiej północy" 1891

sobota, 17 października 2015

Bo wiersz musi mieć pointę

Wyobraź sobie, że pocałunkami badam głębokość szczelin pomiędzy żebrami,
doszukując się śladów spojrzeń sprzed lat.
Rys i pęknięć,
którymi mógłbym wkraść się o dwa pokłady poniżej skóry i kości.

Wyobraź sobie noc, kąpiel w czerwonym włoskim winie z bąbelkami,
jego gęste krople spływające po krawędziach drżących ust.
Nieregularne oddechy, sny i rzeczywistość wymieszane w jednym szkle.

Słyszysz? To puls bijący w pozamykane okna, niesiony z chłodnym wiatrem.

Jesienią nie jest za późno… Odczytać pomiędzy literami wiadomości tekst
pisany pomniejszoną kursywą - cytowaną z samych głębin zamkniętej kopalni,
nad którą powiewa opuszczony zielono-czarny sztandar z równie czarną aksamitką.

Nie piszesz marzeń pod adres nieznany, nie dzielisz anonimowo koszmarnych snów,
bo wspomnienia, codzienność i przeznaczenie nie przeplatają się przypadkowo.

17 październik 2015