środa, 8 stycznia 2014

Pigwa i czarny bez

Poezja na dworcu siedzi skulona
w pobliżu kosza i jęczy, bo jest
prawdą ograniczoną przez kurewskie
przepisy...

Janina Górecka - "Sentymentalna dominanta" - 2013

Pij, kiedy ja piję, mój Bóg również pije*

Smutne twarze wciąż rodzą szaleństwo
- potykam się o nie w każdej godzinie obecności.

Już nie jestem takim głupcem,
upojonym kroplami fantasmagorii,
aurą nieuchwytnych gwiazd
i moralnością dozwoloną do lat trzydziestu.

Ideologicznie zepsuty
aktorsko spełniam przypisaną rolę:

Dziękuję, zapraszamy ponownie.

Synowie jak tęga smycz
trzymają mnie przy życiu,
łzy każą zachować pod powieką,
bo ojciec musi być twardy
jak kurwa, która nigdy nie płacze.

Żona... Pomińmy milczeniem
zmarnowane godziny
i trzaskanie próbujących się podnieść kości.

W ustach pigwa i czarny bez.

Poezja, stłamszona potęgą komercjalizmu,
czeka samotnie na schodach
wagonu metra do bezsennych nocy.

Jezusów dwóch, Matka Boska pijana,
różaniec wbity w ekran przez klawiaturę,
tytuł, pointa i tekst.
________________________
* "Teatr Teatrów" 01 Maj 2007
2-8 styczeń 2014

czwartek, 19 grudnia 2013

Rosa na szkle (noce płytkie jak oceany)

nie umrę
śmiercią naturalną jak stary
rybak nad przeręblem
który się nagle przestał ruszać

Iwona Puchała - "PŁYNNIE" - 2013


Nie napiszę śmierci wierszem,
bo zgubiłem gdzieś szczęśliwą nutę
- którejś z samotnych nocy,
kiedy śpiewałem dziecku pod wiatr.



Ślepy jak stary dziad z radzieckiej bajki
szukam słowa do słowa,
w którym ani Boga, matki, żony,
ani nawet mydlącej oczy kochanki.

Zostało już tylko szkło
- wierne jak tania kurwa -
rozwarta i gotowa wpatrywać się w oczy,
wsłuchiwać w pojękiwania
i zgrzytanie zębów.

Bo dobra poezja musi być sexy!



Dom. Robota, wypłata, wódka, dom.
Samotny mąż i równie samotna żona,
dzieci uciekające do świata z klocków lego,
wiadro węgla, wiadro popiołu...

Noce - jak zawsze nieprzespane.

Szkło - ciemnozielone, cynkowe,
gorzkie, wytrawne, bo nie dla słodyczy, ale na sen.



Za co kocham tę Polskę?

Malując jej spękane usta, podkrążone oczy
i nadając fryzurze asymetryczny kształt,
oszukuję samego siebie, że pod lodem,
gdzieś na dnie oceanu...

...na dnie też już tylko szkło.

16-19 grudzień 2013

piątek, 8 listopada 2013

Mała Ojczyzna

W gardle mam suchość od milionów wyrazów.
Przekląłeś kończyny, stopy, dłonie, palce.
Wszystko czego dotykam zamienia się w słowo;
szkło, cynkowe kieliszki, dzieci, kobiety,
starcy... *



Zmysłowa nuta śląskiej metropolii, ogród róż
i niemal legendarny pieczarek;
niewinna cappuccino, spacer, kilka zdań i kwaśny deszcz.

Mogę zliczać zmarszczki na nagim ciele,
przygody, nadzieje i rozczarowania.
Mogę wracać palcem po mapie minionych podróży,
kaw, drinków i pocałunków.
Mogę śnić o tym, co było, nie było, być mogło...




Betonowe sypialnie, kominy na cztery strony świata,
wagony czarnego złota i cmentarze niezliczonych autografów.



Tęsknię, Panie Boże, za krzyżem pokutnym,
legendami o skarbniku, kuchnią kipiących smaków,
oddaną żoną-matką i wynagrodzeniem za wkład w małą ojczyznę,
które nie godziło w dobre imię oddanego kopalni męża.

Tak niewiele trzeba było. Cieplejsze spojrzenie, oddech, kwiat.
Niewiele, a jednak pozostało już tylko
wsłuchiwać się w czarne nuty na białej pięciolinii.

Słowa-powroty, słowa-niespełnione, słowa...
które niekoniecznie pamiętać bym chciał.

Mogłem być grajkiem, bardem, dyrygentem,
malarzem, terapeutą, organistą.

Zachował się tylko wiatr.
_____________________________________
* "Tęsknie za krzyżem pokutnym..." 3 Luty 2008

06-08 listopad 2013

sobota, 19 października 2013

Granica

na imię mam przeszłość i przeznaczenie
[...]
i zawracam czasem

by móc głębiej zrozumieć

harmonię filozofii papilarnej*



Spod pióra wyłania się Polska.

Księża pedofile, zboczeńcy w legislatywie, judasze
i brutalne bajki dla niegrzecznych dziewczynek.

I tak wszystkie sprzedadzą się za kilka gramów rozkoszy
i udawanego zakochania, krew rozlewając na gimnazjalnej wycieczce
czy pielgrzymce do Częstochowy, a potem jak wszystkie stare kurwy
zajmą pierwsze rzędy przed ołtarzem, by po mszy udać się do supermarketu
i wywalić swoją frustrację na zaharowane
biedronki.

Kariera za kilka srebrników.

Mężowie utopieni w wódce i wyzwaniach zawodowych,
nie znający dat urodzenia synów, płaczu i bezsennych nocy
- ojcowie bezdzietni. Matki kładące się pod służbowe delegacje.
Córki - dziwki, synowie - bandyci. Gangsterzy, księża i politycy
dzielący się chlebem i winem przy wspólnym stole.

W imię Ojca i Syna... I Tej, co Józef przyjął pod ramię,
by Jej nie ukamienowano za grzech bezpańskiego poczęcia.



Patrzę daleko za siebie i wiem, że nie czas zamykać powieki.

Synów mam i wiersz, żonę i metaforę, i Boga, o którym nie uczą w niedzielę.

Łamiąc białą linię, wypadłem poza granice zaszczepionej normy
i trzeźwy, jak do tej pory, piszę co przyszło mi usłyszeć, zobaczyć i dotknąć
pod każdym z kamieni, o które potykam się co dnia.

Boję się już tylko nocy bez chleba, za który przyjdzie mi sprzedać ideały.

______________________________________
17-19 październik 2013

poniedziałek, 7 października 2013

Sztuka błądzenia

Zdzieram z siebie wszystkie warstwy życia,
przeglądam każdą,
smakuję słodycze i pikanterie:
sosy, rosoły i lepiące się tłuszcze
tłumiące przy każdym powiewie chłodu.
*

Wolność i demokracja są równie zakłamane
jak idee patriotyzmu i małżeńskiego związku.
Wierząc, rozdawałem niezależne słowo...

Słowo trzeba szanować - zawsze! *

...dla niezależnej Polski. Car i kanclerz
rozdarli koronę, którą zdobiłem komunistycznego orła.

Bóg, honor, życzliwość, toasty i przysięga
okazały się wyłącznie obyczajem.

Ferment i gnój, gnój i samouwielbienie.



Dłonie płaczą, oczy są suche jak szklane noce.
Nawet podczas snu zaciskam zęby,
by nie wyrzucić z siebie ułamka prawdy
o otaczającej mnie rzeczywistości.

A jednak nie dla mnie oceany, wiry i smoki,
portugalskie wina, winogrona
i równie słodki styl komercjalizmu.

Wypowiedzenia, rozwody, produktywny strach,
moda na stres i wyścig szczurów do Eldorado.

Odnaleziony nie widzę się w lustrze.*

_____________________________________________
* "100 linii w kolumnie braku tożsamości" 10 Maj 2007

2-7 październik 2013

środa, 25 września 2013

Ciało i krew

Paranoja pulsuje w czaszce,
rozkłada giętkie ramiona,
krzyczy i zagłusza rzeczywistość...
*

Skłócony z zegarem nocy, troską i zrozumieniem,
których nie pojmuję, stoję przytłoczony, stłamszony,
sam. Żona, matki, matek matki, kochanki z pamiętnika
i ta pustka - biała, bezcielesna - naga proza i wiatr.

Święta ruda panno bez walorów kobiecości,
co czytasz moje usta z ekranu monitora,
powiedz mi wierszem prawdziwym,
gdzie drzwi, dzwon, kur, światło w tunelu?



Złote obręcze, dzieci łączące dłonie rodziców,
słowa, słowa, słowa... - Gorzkie i jadowite
jak chleb powszedni, szklane noce i jesień
- pierdolona ballada.

Jezus z niskiej półki - in out - ciało i krew
identyczne z naturalnym, tyle że fitness, euro i eko.
Supermarket na ołtarzu i Pan Bóg na wyprzedaży
- oryginalny - dla Izraela wyprodukowany w Chinach.

Choć patrzę oczami dziecka, nie mogę być sobą,
bo jestem synem, mężem, ojcem, dziwką ukochanego pracodawcy,
oddanym patriotą (wstydzę się narodu) i chrześcijaninem,
produktem korporacji dla korporacji.

Nie mogę oddychać, umrzeć.
Duszę się gwałcony obrazami z zewnątrz.
Pęcznieję, puchnę, rodzę i wylewam czarne mazie.
Obraz się deformuje - metafory.
To już było.*
________________________________________
25 wrzesień 2013