"Kurwa nie nie rozdaje pocałunków i nie płacze,
poeta łzy zamienia w słowa, słowa w wiatr."
M. Ciućka [Olszewski (przyp.aut.)] to prawdziwy dobosz sprawy ludzkiej. I choć często się buntuje, obraża na świat
i widzi go w ciemniejszych barwach, to poeta z krwi i kości, który wierny jest swoim ideałom i nie powiela modnych
wzorców i mód, pisząc tak, jak dyktuje mu serce. [Anna Nogaj - Kozirynek NR VII/ZIMA 2009]
wtorek, 28 stycznia 2014
środa, 8 stycznia 2014
Pigwa i czarny bez
Poezja na dworcu siedzi skulona
w pobliżu kosza i jęczy, bo jest
prawdą ograniczoną przez kurewskie
przepisy...
w pobliżu kosza i jęczy, bo jest
prawdą ograniczoną przez kurewskie
przepisy...
Janina Górecka - "Sentymentalna dominanta" - 2013
Smutne twarze wciąż rodzą szaleństwo
- potykam się o nie w każdej godzinie obecności.
Już nie jestem takim głupcem,
upojonym kroplami fantasmagorii,
aurą nieuchwytnych gwiazd
i moralnością dozwoloną do lat trzydziestu.
Ideologicznie zepsuty
aktorsko spełniam przypisaną rolę:
Dziękuję, zapraszamy ponownie.
Synowie jak tęga smycz
trzymają mnie przy życiu,
łzy każą zachować pod powieką,
bo ojciec musi być twardy
jak kurwa, która nigdy nie płacze.
Żona... Pomińmy milczeniem
zmarnowane godziny
i trzaskanie próbujących się podnieść kości.
W ustach pigwa i czarny bez.
Poezja, stłamszona potęgą komercjalizmu,
czeka samotnie na schodach
wagonu metra do bezsennych nocy.
Jezusów dwóch, Matka Boska pijana,
różaniec wbity w ekran przez klawiaturę,
tytuł, pointa i tekst.
________________________
2-8 styczeń 2014
czwartek, 19 grudnia 2013
Rosa na szkle (noce płytkie jak oceany)
nie umrę
śmiercią naturalną jak stary
rybak nad przeręblem
który się nagle przestał ruszać
śmiercią naturalną jak stary
rybak nad przeręblem
który się nagle przestał ruszać
Iwona Puchała - "PŁYNNIE" - 2013
bo zgubiłem gdzieś szczęśliwą nutę
- którejś z samotnych nocy,
kiedy śpiewałem dziecku pod wiatr.
Ślepy jak stary dziad z radzieckiej bajki
szukam słowa do słowa,
w którym ani Boga, matki, żony,
ani nawet mydlącej oczy kochanki.
Zostało już tylko szkło
- wierne jak tania kurwa -
rozwarta i gotowa wpatrywać się w oczy,
wsłuchiwać w pojękiwania
i zgrzytanie zębów.
Bo dobra poezja musi być sexy!
Dom. Robota, wypłata, wódka, dom.
Samotny mąż i równie samotna żona,
dzieci uciekające do świata z klocków lego,
wiadro węgla, wiadro popiołu...
Noce - jak zawsze nieprzespane.
Szkło - ciemnozielone, cynkowe,
gorzkie, wytrawne, bo nie dla słodyczy, ale na sen.
Za co kocham tę Polskę?
Malując jej spękane usta, podkrążone oczy
i nadając fryzurze asymetryczny kształt,
oszukuję samego siebie, że pod lodem,
gdzieś na dnie oceanu...
...na dnie też już tylko szkło.
16-19 grudzień
2013
piątek, 8 listopada 2013
Mała Ojczyzna
W gardle mam suchość
od milionów wyrazów.
Przekląłeś kończyny, stopy, dłonie, palce.
Wszystko czego dotykam zamienia się w słowo;
szkło, cynkowe kieliszki, dzieci, kobiety, starcy... *
Przekląłeś kończyny, stopy, dłonie, palce.
Wszystko czego dotykam zamienia się w słowo;
szkło, cynkowe kieliszki, dzieci, kobiety, starcy... *
i niemal legendarny pieczarek;
niewinna cappuccino, spacer, kilka zdań i kwaśny deszcz.
Mogę zliczać zmarszczki na nagim ciele,
przygody, nadzieje i rozczarowania.
Mogę wracać palcem po mapie minionych podróży,
kaw, drinków i pocałunków.
Mogę śnić o tym, co było, nie było, być mogło...
Betonowe sypialnie, kominy na cztery
strony świata,
wagony czarnego złota i cmentarze niezliczonych autografów.
wagony czarnego złota i cmentarze niezliczonych autografów.
Tęsknię, Panie Boże, za krzyżem
pokutnym,
legendami o skarbniku, kuchnią kipiących smaków,
oddaną żoną-matką i wynagrodzeniem za wkład w małą ojczyznę,
które nie godziło w dobre imię oddanego kopalni męża.
legendami o skarbniku, kuchnią kipiących smaków,
oddaną żoną-matką i wynagrodzeniem za wkład w małą ojczyznę,
które nie godziło w dobre imię oddanego kopalni męża.
Tak niewiele trzeba było. Cieplejsze
spojrzenie, oddech, kwiat.
Niewiele, a jednak pozostało już tylko
wsłuchiwać się w czarne nuty na białej pięciolinii.
Niewiele, a jednak pozostało już tylko
wsłuchiwać się w czarne nuty na białej pięciolinii.
Słowa-powroty, słowa-niespełnione,
słowa...
które niekoniecznie pamiętać bym chciał.
które niekoniecznie pamiętać bym chciał.
Mogłem być grajkiem, bardem,
dyrygentem,
malarzem, terapeutą, organistą.
malarzem, terapeutą, organistą.
Zachował się tylko wiatr.
_____________________________________* "Tęsknie za krzyżem pokutnym..." 3 Luty 2008
06-08 listopad
2013
sobota, 19 października 2013
Granica
na
imię mam przeszłość i przeznaczenie
[...]
i zawracam czasem
by móc głębiej zrozumieć
harmonię filozofii papilarnej*
[...]
i zawracam czasem
by móc głębiej zrozumieć
harmonię filozofii papilarnej*
Spod
pióra wyłania się Polska.
Księża
pedofile, zboczeńcy w legislatywie, judasze
i brutalne bajki dla niegrzecznych dziewczynek.
i brutalne bajki dla niegrzecznych dziewczynek.
I
tak wszystkie sprzedadzą się za kilka gramów rozkoszy
i udawanego zakochania, krew rozlewając na gimnazjalnej wycieczce
czy pielgrzymce do Częstochowy, a potem jak wszystkie stare kurwy
zajmą pierwsze rzędy przed ołtarzem, by po mszy udać się do supermarketu
i wywalić swoją frustrację na zaharowane biedronki.
i udawanego zakochania, krew rozlewając na gimnazjalnej wycieczce
czy pielgrzymce do Częstochowy, a potem jak wszystkie stare kurwy
zajmą pierwsze rzędy przed ołtarzem, by po mszy udać się do supermarketu
i wywalić swoją frustrację na zaharowane biedronki.
Kariera za kilka srebrników.
Mężowie utopieni w wódce i
wyzwaniach zawodowych,
nie znający dat urodzenia synów, płaczu i bezsennych nocy
- ojcowie bezdzietni. Matki kładące się pod służbowe delegacje.
Córki - dziwki, synowie - bandyci. Gangsterzy, księża i politycy
dzielący się chlebem i winem przy wspólnym stole.
nie znający dat urodzenia synów, płaczu i bezsennych nocy
- ojcowie bezdzietni. Matki kładące się pod służbowe delegacje.
Córki - dziwki, synowie - bandyci. Gangsterzy, księża i politycy
dzielący się chlebem i winem przy wspólnym stole.
W imię Ojca i Syna... I Tej, co Józef
przyjął pod ramię,
by Jej nie ukamienowano za grzech bezpańskiego poczęcia.
by Jej nie ukamienowano za grzech bezpańskiego poczęcia.
Patrzę daleko za siebie i wiem, że
nie czas zamykać powieki.
Synów mam i wiersz, żonę i metaforę,
i Boga, o którym nie uczą w niedzielę.
Łamiąc białą linię, wypadłem poza
granice zaszczepionej normy
i trzeźwy, jak do tej pory, piszę co przyszło mi usłyszeć, zobaczyć i dotknąć
pod każdym z kamieni, o które potykam się co dnia.
i trzeźwy, jak do tej pory, piszę co przyszło mi usłyszeć, zobaczyć i dotknąć
pod każdym z kamieni, o które potykam się co dnia.
Boję się już tylko nocy bez chleba,
za który przyjdzie mi sprzedać ideały.
______________________________________
17-19 październik
2013
poniedziałek, 7 października 2013
Sztuka błądzenia
Zdzieram z siebie wszystkie warstwy życia,
przeglądam każdą,
smakuję słodycze i pikanterie:
sosy, rosoły i lepiące się tłuszcze
tłumiące przy każdym powiewie chłodu.*
Wolność i demokracja są równie zakłamane
jak idee patriotyzmu i małżeńskiego związku.
Wierząc, rozdawałem niezależne słowo...
Słowo trzeba szanować - zawsze! *
...dla niezależnej Polski. Car i kanclerz
rozdarli koronę, którą zdobiłem komunistycznego orła.
Bóg, honor, życzliwość, toasty i przysięga
okazały się wyłącznie obyczajem.
Ferment i gnój, gnój i samouwielbienie.
Dłonie płaczą, oczy są suche jak szklane noce.
Nawet podczas snu zaciskam zęby,
by nie wyrzucić z siebie ułamka prawdy
o otaczającej mnie rzeczywistości.
A jednak nie dla mnie oceany, wiry i smoki,
portugalskie wina, winogrona
i równie słodki styl komercjalizmu.
Wypowiedzenia, rozwody, produktywny strach,
moda na stres i wyścig szczurów do Eldorado.
Odnaleziony nie widzę się w lustrze.*
_____________________________________________
* "100 linii w kolumnie braku tożsamości" 10 Maj 2007
przeglądam każdą,
smakuję słodycze i pikanterie:
sosy, rosoły i lepiące się tłuszcze
tłumiące przy każdym powiewie chłodu.*
Wolność i demokracja są równie zakłamane
jak idee patriotyzmu i małżeńskiego związku.
Wierząc, rozdawałem niezależne słowo...
Słowo trzeba szanować - zawsze! *
...dla niezależnej Polski. Car i kanclerz
rozdarli koronę, którą zdobiłem komunistycznego orła.
Bóg, honor, życzliwość, toasty i przysięga
okazały się wyłącznie obyczajem.
Ferment i gnój, gnój i samouwielbienie.
Dłonie płaczą, oczy są suche jak szklane noce.
Nawet podczas snu zaciskam zęby,
by nie wyrzucić z siebie ułamka prawdy
o otaczającej mnie rzeczywistości.
A jednak nie dla mnie oceany, wiry i smoki,
portugalskie wina, winogrona
i równie słodki styl komercjalizmu.
Wypowiedzenia, rozwody, produktywny strach,
moda na stres i wyścig szczurów do Eldorado.
Odnaleziony nie widzę się w lustrze.*
_____________________________________________
* "100 linii w kolumnie braku tożsamości" 10 Maj 2007
2-7 październik 2013
środa, 25 września 2013
Ciało i krew
Paranoja
pulsuje w czaszce,
rozkłada giętkie ramiona,
krzyczy i zagłusza rzeczywistość...*
rozkłada giętkie ramiona,
krzyczy i zagłusza rzeczywistość...*
Skłócony
z zegarem nocy, troską i zrozumieniem,
których nie pojmuję, stoję przytłoczony, stłamszony,
sam. Żona, matki, matek matki, kochanki z pamiętnika
i ta pustka - biała, bezcielesna - naga proza i wiatr.
których nie pojmuję, stoję przytłoczony, stłamszony,
sam. Żona, matki, matek matki, kochanki z pamiętnika
i ta pustka - biała, bezcielesna - naga proza i wiatr.
Święta
ruda panno bez walorów kobiecości,
co czytasz moje usta z ekranu monitora,
powiedz mi wierszem prawdziwym,
gdzie drzwi, dzwon, kur, światło w tunelu?
co czytasz moje usta z ekranu monitora,
powiedz mi wierszem prawdziwym,
gdzie drzwi, dzwon, kur, światło w tunelu?
Złote
obręcze, dzieci łączące dłonie rodziców,
słowa, słowa, słowa... - Gorzkie i jadowite
jak chleb powszedni, szklane noce i jesień
- pierdolona ballada.
słowa, słowa, słowa... - Gorzkie i jadowite
jak chleb powszedni, szklane noce i jesień
- pierdolona ballada.
Jezus
z niskiej półki - in out - ciało i krew
identyczne z naturalnym, tyle że fitness, euro i eko.
Supermarket na ołtarzu i Pan Bóg na wyprzedaży
- oryginalny - dla Izraela wyprodukowany w Chinach.
identyczne z naturalnym, tyle że fitness, euro i eko.
Supermarket na ołtarzu i Pan Bóg na wyprzedaży
- oryginalny - dla Izraela wyprodukowany w Chinach.
Choć
patrzę oczami dziecka, nie mogę być sobą,
bo jestem synem, mężem, ojcem, dziwką ukochanego pracodawcy,
oddanym patriotą (wstydzę się narodu) i chrześcijaninem,
produktem korporacji dla korporacji.
bo jestem synem, mężem, ojcem, dziwką ukochanego pracodawcy,
oddanym patriotą (wstydzę się narodu) i chrześcijaninem,
produktem korporacji dla korporacji.
Nie
mogę oddychać, umrzeć.
Duszę się gwałcony obrazami z zewnątrz.
Pęcznieję, puchnę, rodzę i wylewam czarne mazie.
Obraz się deformuje - metafory.
To już było.*
Duszę się gwałcony obrazami z zewnątrz.
Pęcznieję, puchnę, rodzę i wylewam czarne mazie.
Obraz się deformuje - metafory.
To już było.*
________________________________________
25 wrzesień 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
